W podtarnowskich Wierzchosławicach trwają w niedzielę Zaduszki Witosowe - doroczne spotkanie ludowców z całego kraju. Przybyli oni do grobu wybitnego działacza chłopskiego i premiera II Rzeczypospolitej - Wincentego Witosa.

- Budujemy ruch społeczny, ruch ludowy, przez to powszechny i obywatelski. Jesteśmy zobowiązani kontynuować budowę wielkiej Koalicji Polskiej dla Polski i dla Polaków - zadeklarował w swoim przemówieniu prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że wszyscy obywatele, niezależnie na kogo głosowali i jaki mają światopogląd, są zobowiązani do budowy wspólnoty narodowej.

- Musimy przyrzec przed grobem największego z nas (…), że zrobimy wszystko, żeby zachować niepodległość, wolność, uszanować ludzi ciężkiej pracy, żeby nieść kaganek oświaty, zwiększać prawa obywatelskie i odpowiedzialność obywateli za Polskę. Przywrócić tak naprawdę Polskę obywatelom, nadać jej pełen wymiar państwa demokratycznego, samorządowego, a przez to sprawiedliwego - podkreślił. Jak mówił, "nie przeszlibyśmy przez te burze ostatnich czterech lat, przez ten zaduch autorytarnych rządów, gdyby nie silne korzenie, historia, tradycja, myśl i życie Wincentego Witosa".

Zaznaczył, że 1,6 mln głosów oddanych na PSL w wyborach parlamentarnych dało tej partii "ogromną szansę, tchnęło ogromne życie w 125-letnie korzenie". - Nie tak dawno skazywani na porażkę, nie tak dawno pomijani, opluwani, oczerniani, szkalowani, wielu mówiło, że to będzie czas, kiedy przyjdzie zgasić płomień ruchu ludowego - przypomniał szef PSL.

Ludowcy – wskazał Kosiniak-Kamysz – co roku przybywaj na Zaduszki Witosowe przy grobie Witosa, "z umiłowania do ojczyzny, do wiary, tradycji, kultury, do tego co nas kształtuje". - Przychodzimy, by zaczerpnąć ze źródła, by oddać honor, cześć i chwałę, ale też nakreślić, to co przed nami - te wyzwania, które na nas czekają i których nie brakuje - dodał.

Zaznaczył, że ludowcy wciąż będą podejmować działania, zmierzające do przyjęcia przez parlament ustawy dot. unieważnienia orzeczeń wydanych wobec Wincentego Witosa i innych polityków w procesie brzeskim w latach 30. - To jest nasze zobowiązanie, to jest nasz cel, to jest nasze wyzwanie, to jest nasza święta sprawa i tego dokonany, bo razem zdolni jesteśmy dokonać cudu - podkreślił prezes PSL.

- Po 30 latach suwerennej Polski przyszedł czas, przyszedł ten moment, żeby nie tylko przez amnestię, przez dekret prezydenta z 1939 roku, ale tak naprawdę przez decyzję sądu w Polsce i uchwały parlamentu znieść hańbę sądu brzeskiego z Wincentego Witosa i wszystkich skazanych w procesie brzeskim - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

W niedzielnych uroczystościach w Wierzchosławicach uczestniczyli potomkowie Wincentego Witosa i Stanisława Mierzwy, politycy i działacze PSL z całej Polski. Tegoroczne Zaduszki Witosowe zaczęły się od mszy św. w kościele parafialnym, po której pochód przeszedł na tamtejszy cmentarz, gdzie złożono kwiaty na grobie Wincentego Witosa i Stanisława Mierzwy.

Po uroczystości na cmentarzu zaplanowano spotkanie w Centrum Kultury Wsi Polskiej w Wierzchosławicach, podczas którego odbędzie się uroczyste posiedzenie Rady Naczelnej PSL. Zostaną tam podsumowane wybory parlamentarne i wskazane wyzwania i cele na najbliższą przyszłość. Według lidera PSL podczas posiedzenia padnie też ważna deklaracja dotycząca kontynuacji Koalicji Polskiej.

Zaduszki Witosowe są organizowane w Wierzchosławicach - rodzinnej wsi przywódcy ruchu ludowego i trzykrotnego premiera II Rzeczypospolitej - od początku lat 60. ub. wieku. Początkowo spotkania odbywały się w wąskim gronie. Z roku na rok rozszerzało się ono o kolejne poczty sztandarowe i delegacje organizacji ludowych z Małopolski, a z czasem z dalszych regionów kraju.

Wincenty Witos urodził się 21 stycznia 1874 r. we wsi Wierzchosławice w pow. tarnowskim. Pochodził z biednej rodziny chłopskiej, posiadającej dwumorgowe gospodarstwo. Był politykiem - jednym z przywódców Centrolewu, działaczem ruchu ludowego, trzykrotnym premierem. W Stronnictwie Ludowym działał od 1895 r. Po aresztowaniu przez władze sanacyjne, osadzony był w twierdzy brzeskiej. W czasie II wojny światowej był internowany przez Niemców, odrzucił propozycję utworzenia rządu kolaboracyjnego. W 1945 r. został prezesem nowo powołanego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zmarł 31 października 1945 r. w Krakowie. Spoczął w rodzinnej wsi; w uroczystościach pogrzebowych, trwających od 2 do 6 listopada, uczestniczyły tłumy.