PAP: Jak decyzja Donalda Tuska zmienia sytuację polityczną Platformy?

Bogdan Zdrojewski: Przede wszystkim dobrze, że ta decyzja została podjęta, choć lepiej by było, gdyby była podjęta wcześniej. Przed majowym występem na Uniwersytecie Warszawskim miałem wrażenie, że Donald Tusk jest skłonny wrócić do polityki krajowej i powalczyć o rozmaite stanowiska, natomiast już 4 czerwca podczas wystąpienia w Gdańsku byłem niemal na 100 procent przekonany, że taka decyzja jednak nie zapadnie. Dlatego bardziej fortunne byłoby ogłoszenie tej decyzji w czerwcu niż w listopadzie. Ale dobrze, że została ogłoszona.

Jak teraz PO powinna wyłonić kandydata na prezydenta?

Przede wszystkim potrzebna jest szybka, intensywna dyskusja. Mam przekonanie, że bywają dobrzy kandydaci na kampanię, którzy niekoniecznie będą dobrymi prezydentami. I odwrotnie, może być świetny kandydat na prezydenta, ale niekoniecznie na kampanię. Znalezienie osoby, która będzie spełniała te dwa podstawowe kryteria nie jest łatwe. Patrząc na interesy poszczególnych formacji politycznych każda musi zgłosić własnego kandydata. Pierwsza tura to będą prawybory opozycji. Kluczowe jest, aby kandydaci, którzy zostaną zgłoszeni przez PSL, SLD czy PO reprezentowali taki poziom i taki potencjał, aby w przypadku przejścia któregoś z nich do drugiej tury nie było oporu w poparciu tej osoby przez wszystkie pozostałych. Trzeba pamiętać, że w drugiej turze potrzebna jest mobilizacja różnych elektoratów, a możliwe to będzie w przypadku takiej postaci, która będzie łączyć i poszerzać elektorat, a nie odwrotnie.

Czy Małgorzata Kidawa-Błońska spełnia ten warunek?

O ile Donald Tusk miał mocną zdolność mobilizowania twardego elektoratu, ale ograniczenia w możliwości jego poszerzania, u Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest odwrotnie. Ma zdecydowanie więcej atutów jeśli chodzi o poszerzanie elektoratu, ale na tym etapie jeszcze nie jest osobą gwarantującą stuprocentową mobilizację własnego elektoratu. I to jest zadanie na kampanię wyborczą.

Może jest jakiś lepszy kandydat w PO?

Dziś kandydatury alternatywnej wobec Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie widzę. Wiem, że są kandydaci, którzy spełniają inne kryteria i jeśli będą wewnętrzne prawybory, może się pojawią. Jednak faworytem na dziś w staraniach o uzyskanie poparcia PO jest Małgorzata Kidawa-Błońska.

Prawybory powinny się odbyć?

Jeżeli miałyby się odbyć, kandydat powinien zostać wyłoniony w ciągu 6-8 tygodni.

Ma pan jakiegoś kandydata albo sam chce wystartować?

Nie mam takiej kandydatury, ani nie zgłaszam aspiracji startu w wyborach prezydenckich.

Czy w Senacie uda się wybrać opozycyjnego marszałka?

Mamy bardzo kruchą większość i trudne zadanie, które stoi przed marszałkiem, prezydium Senatu i szefami komisji. Mamy też zwłokę w ustaleniu najważniejszych kandydatów, a klub jest zróżnicowany. Według mojej oceny dobrze by było, by kandydatura, która powinna się już pojawić, stwarzała nową jakość i miała wystarczające doświadczenie parlamentarne, a także łączyła, a nie dzieliła. Powinna też uzyskać akceptacje nie tylko w klubie KO, ale wśród całej opozycji. Nie będzie to łatwe i Grzegorz Schetyna ma wyjątkowo trudne zadanie.

Jakby pan miał wskazywać, kogo by pan wskazał?

Uważam, że w tej chwili naturalnym kandydatem jest Bogdan Borusewicz. Ma doświadczenie parlamentarne, gwarantuje także pewną koncyliacyjność. Ważne jest też, żeby w sprawie kandydatury na marszałka nie ryzykować.

Pan aspiruje do stanowisk w Senacie?

Zadeklarowałem, że do Senatu nie idę po to, aby zasiadać pasywnie. Zgłosiłem szefowi klubu gotowość wysokiej aktywności i oczekuję tylko i wyłącznie wykorzystania mojego doświadczenia oraz kompetencji. Natomiast to mogą być różne role, nie chcę własnymi ambicjami komukolwiek utrudniać zbudowania siły w opozycji w Senacie. Na dziś ważne jest, by ograniczać własne ambicje, bo interes wspólny jest ważniejszy. Próba takiego bardzo partyjnego rozegrania Senatu może położyć się cieniem na całą kadencję.

W PO pojawiają się głosy, że wybory przewodniczącego partii powinny odbyć się wcześniej niż w styczniu. Co pan o tym sądzi?

Uważam, że bardzo szybko potrzebna jest decyzja samego Grzegorza, tak jak to zrobił Donald Tusk. Nie powinien czekać na te terminy pod koniec stycznia, tylko dziś już powinien podjąć decyzję, czy startuje czy nie. Takie decyzje powinny zapadać najszybciej, przy ich braku postępuje proces wewnętrznej deprecjacji.

A sam wybór powinien się odbyć w terminie statutowym?

Tak.