Kidawa-Błońska przebywa w poniedziałek w ramach partyjnych prawyborów prezydenckich w PO na Pomorzu Zachodnim. Po południu kandydatka spotkała się z mediami w Szczecinie. Dziennikarze zapytali ją o zamieszanie wokół prezesa NIK. Prawo i Sprawiedliwość wciąż oczekuje, że Banaś złoży rezygnację z zajmowanej funkcji. Szef KPRM Michał Dworczyk mówił w poniedziałek w radiowej Jedynce, iż trudno będzie znaleźć inną drogę prawną odwołania prezesa NIK niż zmiana konstytucji. Według niego można wprowadzić przepis, że szefa NIK odwołuje się większością 2/3 głosów.

Kidawa-Błońska wyraziła pogląd, że serial pana Banasia ciągnie się od paru miesięcy. Każdy dzień przynosi kolejne, bulwersujące sprawy i tych złych rzeczy, o których się dowiadujemy, nie ma końca - dodała posłanka KO.

Podkreśliła, że sprawa szefa NIK wymaga wyjaśnienia. Opinii publicznej należy się wyjaśnienie dlaczego osoba, co do której były podejrzenia o złe, niegodne działania ubiegała się i dostawała najważniejsze funkcje w państwie, dlaczego nie reagował minister (szef MSWiA i koordynator służb specjalnych- PAP) Kamiński, dlaczego nie reagował premier, dlaczego nie reagował marszałek Sejmu, kiedy na sali sejmowej słyszał uwagi posłów opozycji - powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Jej zdaniem sprawą Banasia powinna zająć się komisja śledcza, jednak - jak zastrzegła - nie bardzo wyobraża ją sobie w obecnym Sejmie. Komisja śledcza powinna być i to wszystko powinno być wyjaśnione, tylko nie wyobrażam sobie w tym Sejmie, kiedy posłowie opozycji zawsze są w mniejszości i nie mają prawa zadawania pytania - powiedziała Kidawa-Błońska.

Wykluczyła przy tym możliwość zawarcia z Prawem i Sprawiedliwością "transakcji wiązanej" np. komisja śledcza w zamian za pomoc przy odwołaniu prezesa NIK. "Nie ma transakcji wiązanych" - oświadczyła wicemarszałek Sejmu.

Według niej nie może być też mowy o ewentualnej zmianie konstytucji w związku ze sprawą Banasia. Konstytucja to nasz najważniejszy dokument i nie może być zmieniany tylko dlatego, że urzędnicy źle wykonywali swe funkcje. Nie może być zmieniana tylko dlatego, że ktoś nie dopatrzył swoich działań - przekonywała.

Jak dodała, konstytucję uchwala się "na lata", a nie tworzy przepisy pod konkretną osobę. PiS musi znaleźć takie rozwiązanie, żeby pan Banaś ustąpił, żeby jego zastępcy, którzy zostali przecież nominowani przez niego, także złożyli swoje funkcje. Trzeba od nowa zacząć układanie NI" - oświadczyła Kidawa-Błońska.

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 mkw. i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według "Superwizjera" Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.

Pod koniec września Banaś udał się na urlop bezpłatny do czasu zakończenia postępowania kontrolnego CBA w sprawie jego oświadczeń majątkowych. Szef NIK oświadczył też wówczas, że nie zarządzał pokazanym w materiale "Superwizjera" hotelem, obecnie nie jest właścicielem nieruchomości, a materiał TVN odbiera jako próbę manipulacji, szkalowania i podważania dobrego imienia. Pozwał TVN SA i autora materiału Bertolda Kittela, żądając przeprosin, sprostowania i wpłaty na cel społeczny.

W połowie października CBA poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, szczegółów jednak nie ujawniło. 16 października Banaś wrócił do pracy; pod koniec października jego pismo z uwagami do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura. W piątek CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa NIK. Zawiadomienie jest obecnie w prokuraturze w Białymstoku. Jak informowali w poniedziałek PAP tamtejsi śledczy, decyzji o formalnym wszczęciu śledztwa na razie nie ma, trwa analiza przekazanych prokuraturze dokumentów dotyczących oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK.

Od ubiegłego tygodnia dymisji od Banasia domagają się prominentni politycy PiS. Premier Mateusz Morawiecki mówił w piątek, że wnioski z raportu CBA powinny skłaniać prezesa NIK do dymisji. "Jeśli tak się nie stanie, mamy plan +B+" - dodał, ale nie podał szczegółów.

W piątek na stronach NIK pojawiło się oświadczenie, że nie zapadła decyzja o tym, by Banaś podał się do dymisji. Wieczorem sam prezes NIK oświadczył: To dobrze, iż prokuratura oraz – ewentualnie - niezawisły sąd zajmą się sprawą i skrupulatnie wyjaśnią wszystkie wątpliwości. Już dzisiaj jednak muszę kategorycznie zaprzeczyć zarzutom, że zatajałem swój stan majątkowy i mam nieudokumentowane źródła dochodów - zapewnił. Zadeklarował, że jest gotowy do składania wszelkich wyjaśnień i ze spokojem czeka na finał sprawy.