– – mówił w sobotnim wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dla PiS prezes NIK jest wciąż problemem wizerunkowym. Rządzący mieli okazję go rozwiązać, bo Marian Banaś 29 listopada złożył marszałek Sejmu Elżbiecie Witek rezygnację, co opisaliśmy w DGP. Ta nie została jednak przyjęta i wróciła do nadawcy z propozycją inaczej sformułowanej dymisji, w której miało się znaleźć wskazanie, że ma go zastępować wiceprezes NIK i były poseł PiS Tadeusz Dziuba.
Ostatecznie Banaś porzucił pomysł ustąpienia ze stanowiska. – – mówi nam osoba z otoczenia szefa NIK.
Śledczy z Białegostoku zaledwie po dwóch dniach od otrzymania z CBA zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Banasia zdecydowali o wszczęciu śledztwa. Wciąż oficjalnie nie wiadomo, jakie są ustalenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie oświadczeń majątkowych Banasia. Ich kontrola zaczęła się w połowie kwietnia 2019 r. i trwała pół roku. Wcześniej, bo w listopadzie ubiegłego roku, Biuro zaczęło analizę przedkontrolną. – – mówi nasz informator. Zwraca uwagę, że kontrola CBA trwała długo i już to powinno dać do myślenia politykom PiS, że coś jest nie tak. Zatem PiS, powołując na początku czerwca Banasia na stanowisko ministra finansów i trzy miesiące później na fotel szefa NIK, musiał mieć świadomość, że w oświadczeniach są nieprawidłowości.
Z otoczenia Mariana Banasia słyszymy, że żaden polityk ekipy rządzącej nigdy nie podejmował w rozmowach z nim kwestii majątku i nie kwestionował przejrzystości jego finansów. – Sprawdzanie trwało długo, bo kontrola – co wiemy z publicznych komunikatów – dotyczyła oświadczeń majątkowych za lata 2015–2019. – mówi nasz informator. W tym ostatnim zauważono dopiero, że krakowska kamienica została sprzedana w połowie sierpnia, a część środków – niespełna 2 mln zł – w formie darowizny Marian Banaś przekazał swojemu synowi. Nie uwzględnił tego w oświadczeniu.
Od reportażu „Superwizjera” TVN z końca września kwestia oświadczeń majątkowych nabrała medialnego rozgłosu. Okazało się bowiem, że w nieruchomości wynajmowanej przez Banasia prowadzony jest hotel, w którym oferuje się pokoje na godziny. Formalnie umowę najmu podpisał Dawid O., ale hotelem zarządzał de facto jego ojczym Janusz K. W 2005 r. był karany za udział w bitwie o „wpływy na krakowskim rynku agencji towarzyskich”. Banaś w wywiadzie dla TVP Info bronił się, że kamienicę dostał od znajomego z AK, nie miał czasu interesować się, co się w niej działo, i od kilku lat chciał się jej pozbyć. Udało się w sierpniu 2019 r. Uwagę w oświadczeniach majątkowych zwracała niska cena, za jaką O. wynajmował nieruchomość – 4–5 tys. zł miesięcznie. Banaś tłumaczył to podpisaną wstępną umową sprzedaży budynku i zapewniał, że sprawa czynszu miała być uregulowana w momencie finalizacji transakcji.
– – mówi nasz informator. Wiadomo też, że Banaś przy okazji wynajmu kamienicy i podpisania w grudniu 2015 r. wstępnej umowy sprzedaży dostał od najemcy zaliczkę i zadatek – w sumie ok. 390 tys. Gdy transakcja nie doszła do skutku, bo Dawid O. nie uzyskał kredytu, obecny prezes NIK w marcu 2018 r. rozwiązał umowę i zwrócił 190 tys. zaliczki.
– mówi nasz informator i zwraca uwagę, że jego zasługi dla obecnej ekipy są duże. – dodaje. Dzisiaj wiadomo, że szef Biura odrzucił wszystkie zastrzeżenia prezesa NIK od ustaleń kontrolerów.PiS