Jeśli polskie służby dyplomatyczne nie przyślą do północy wyników wyborów, głosy z zagranicy będą unieważnione. Taki alarm podniosła Państwowa Komisja Wyborcza, która twierdzi, że głosy Polaków m.in. z Wielkiej Brytanii nadchodzą do kraju zbyt wolno.
"Jesteśmy zaniepokojeni tempem przesyłania wyników wyborów z zagranicy" - taki komunikat odczytał przewodniczący PKW, Ferdynand Rymarz. Przypomniał minister spraw zagranicznych Annie Fotydze, że jej służby mają tylko 24 godziny na dostarczenie wyników do kraju. Po tym czasie - dokładnie dziś o północy - głosy tysięcy Polaków, którzy tłoczyli się w lokalach wyborczych, by zagłosować, nie będą wliczone w wyniki wyborów.
Te oskarżenia odrzuca Anna Fotyga. "Zdawaliśmy sobie sprawę z ogromnego zainteresowania wśród przedstawicieli Polonii. Udało nam się sprawnie przeprowadzić wybory" - przekonywała szefowa polskiej dyplomacji. I winę za problemy z przekazywaniem danych z zagranicy zrzuciła na system informatyczny, który ministerstwo dostało od Państwowej Komisji Wyborczej. Fotyga wytknęła mu wiele błędów. "Powodował ogromne przeciążenie placówek za granicą i przeciążenie moich współpracowników" - oburzała się szefowa MSZ. I dodała, że jej resort został obrażony. "Czuję się osobiście dotknięta, że służba zagraniczna jest w taki sposób atakowana, kiedy musi sprostać takim uwarunkowaniom" - mówiła.
Sprawa dotyczy ok. 70 obwodów głosowania w Afganistanie, Francji, Hiszpanii, na Litwie i w Wielkiej Brytanii. Sędzia Rymarz wyjaśniał, że jeśli dane z głosowań nie nadejdą w terminie, to zgodnie z prawem uznaje się, że wybory w tych obwodach się nie odbyły. Rymarz podkreśla, że ostateczny moment zakończenia liczenia głosów z zagranicy upływa dziś o północy. Bo właśnie o północy naszego czasu zakończyło się ostatnie głosowanie Polaków na świecie - w Montevideo, stolicy Urugwaju.
Zdążymy na czas - zapewniło MSZ. I dodaje, że wszystkie dane spłyną do kraju przed północą. "Żaden głos się nie zmarnuje" - zapewniała Anna Fotyga.
Przewodniczący PKW przyznaje, że procedury szyfrowania poczty dyplomatycznej i jej przesyłania są po prostu czasochłonne. Ale tłumaczy, że celem oświadczenia dla minister Fotygi jest zmobilizowanie podległych jej służb, by starały się przyspieszyć procedury. Inaczej głosy Polaków, którzy wiele czasu stali w kolejkach do urn, po prostu się zmarnują.