– uzasadniał uchwałę Włodzimierz Wróbel, sędzia sprawozdawca. Nie dotyczy ona jednak orzeczeń, które zapadły przed wczorajszym rozstrzygnięciem SN – co zapobiegnie wywróceniu wyroków, w których wydaniu brali udział sędziowie wskazani przez nową KRS. Sędzia Wróbel przyznał, że nie ma złudzeń, iż uchwałą SN da się zlikwidować zamieszanie i niepewność, wywołane przez zmianę sposobu powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa. – – tłumaczył sędzia. I dodał, że obecną sytuację może naprawić tylko ustawodawca.
Za przyjęciem takiego rozstrzygnięcia przemawiało według SN przede wszystkim to, że obecna KRS nie jest niezależna. – – podkreślał Wróbel. Jednocześnie zaznaczył, że taka kontrola jest konieczna, bo wymaga jej od nas unijny Trybunał Sprawiedliwości. – – mówił sędzia sprawozdawca.
Rozstrzygnięcie SN ma bezpośrednie konsekwencje tylko dla Izby Dyscyplinarnej SN. Uznano bowiem, że nie jest ona sądem, a w związku z tym całe jej orzecznictwo – nawet wyroki, które zapadły przed czwartkową uchwałą – nadaje się do kosza.
Obóz rządzący wyraził oburzenie decyzją SN, bo podważa ona udział sędziów wskazanych przez nową KRS w składach orzekających i praktycznie wygasza Izbę Dyscyplinarną. Ministerstwo Sprawiedliwości błyskawicznie wydało komunikat, że uchwała jest z mocy prawa nieważna i jako taka nie wywołuje skutków prawnych. Podobne stanowisko zajęła kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy. – – mówi DGP Paweł Mucha, prezydencki minister.
CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>>>