Debata będzie odbywać się w klubie parlamentarnym, ale wiadomo, że kluczowa będzie zgoda premiera Donalda Tuska. Czy szef rządu po spotkaniu z Gowinem zgodzi się na jego propozycje?

Gowin chce, by rząd nie podejmował inicjatyw w kwestiach światopoglądowych. Jeśli do tej pory religii nie było na maturze - to należy ten stan utrzymać. Jeśli in vitro nie było dofinansowywane przez państwo - to ma tak być i w przyszłości. Politycy PO nie powinni też proponować zmian w konstytucji w kwestii ochrony życia. A rząd - by nie zadrażniać stosunków z Kościołem, miałby także nie powoływać pełnomocnika ds. równego statusu kobiet i mężczyzn.

Gowin uważa, że w pierwszej kolejności trzeba zająć się obniżeniem podatków czy podwyżkami płac. "Rząd nie powinien być stroną w sporach światopoglądowych. W Polsce wokół tych spraw został już wypracowany pewien kompromis. On jest lepszy lub gorszy, ale Polacy nie chcą zmian. Gdyby ich chcieli, to by zagłosowali na LiD albo na Prawicę RP" - mówi DZIENNIKOWI Gowin. I podkreśla: "W takich sprawach, jak religia na maturze, ochrona życia, in vitro, równouprawnienie czy poszerzenie praw dla homoseksualistów, powinniśmy zachować status quo".

Ale czy jest sposób na unikanie decyzji i inicjatyw w tej sferze? Z jednej strony realizacji swoich postulatów domagają się np. środowiska kobiece, z drugiej strony presję na rząd np. w sprawie religii na maturze wywiera Kościół.

"Takie spory w debacie publicznej są nieuniknione. Nie da się rządzić bez konfliktów" - komentuje ks. Adam Boniecki. "Platforma nie może patrzeć tylko na to, by nie narazić się Kościołowi. Ale też Kościół nie może milczeć, aby tylko nie narażać się PO" - dodaje. I podkreśla, że pomysł Gowina jest o tyle dobry, że ostudziłby na jakiś czas zarówno polityków, jak i opinię publiczną. "Ale z drugiej strony problemy te wcześniej czy później i tak będą musiały zostać rozwiązane. Trudna dyskusja powróci" - przestrzega ks. Boniecki.

Platformie nie tylko grozi wojna z Kościołem. Pomysł Gowina ostro już dziś krytykuje była pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Magdalena Środa. Podkreśla, że powołanie pełnomocnika ds. równego statusu to konieczność. "W Polsce różnice między zarobkami kobiet i mężczyzn nie wynoszą już 17, a 28 procent! W Polsce jest naprawdę duża dyskryminacja" - przekonuje Środa.

Z kolei zdaniem Gowina problemami równouprawnienia powinny zajmować się organizacje pozarządowe, a nie rząd. "Należy ograniczać biurokrację" - tłumaczy poseł PO.

W kwestii pełnomocnika PO może mieć problemy nie tylko z feministkami, ale też z Unią Europejską. Bo unijna dyrektywa mówi wprost, że do końca grudnia musimy powołać "organ lub organy do spraw promocji, analizowania, monitoringu i wspierania równego traktowania wszystkich osób bez dyskryminacji ze względu na płeć".

W najbliższych dniach Gowin do swoich pomysłów będzie przekonywać kolegów z klubu. Ci na razie nie chcą się wypowiadać. "Muszę najpierw zapoznać się z propozycją posła Gowina. Potem będę mówić, co o niej myślę" - ucina posłanka PO Elżbieta Radziszewska. Komentarza odmówiła też jej koleżanka Krystyna Szumilas.