"To, co jest dla nas rozczarowaniem, to to, że gdy parę lat temu przystępowaliśmy do rozmów o tarczy, strona amerykańska mówiła: Nie martwcie się, my bierzemy na siebie uspokojenie Rosji. I to niestety nie nastąpiło. Więc propozycja budowy tej instalacji w Polsce nie jest propozycją niekontrowersyjną dla naszego sąsiedztwa, co rodzi konsekwencje" - powiedział wczoraj w Radiu TOK FM minister spraw zagranicznych.

To radykalna zmiana dotychczasowego stanowiska polskich władz w tej sprawie. Do tej pory w Warszawie widziano w tarczy gwarancję tego, że Amerykanie nie opuszczą Polski w razie zagrożenia ze Wschodu. Reakcja Moskwy na plany budowy bazy nie miała dla rządu Jarosława Kaczyńskiego większego znaczenia.

Teraz Sikorski odwrócił to rozumowanie. Przypadek ? Trudno w to uwierzyć na nieco ponad miesiąc przed pierwszą od sześciu lat wizytą szefa polskiego rządu na Kremlu. "To raczej przygotowanie do nowego otwarcia wobec Rosji" - komentuje słowa szefa MSZ wysoki rangą dyplomata.

Do tej pory coraz ostrzejsze ataki Rosjan na amerykański projekt traktowano jednoznacznie: jako propagandową ofensywę, która ma skłonić Waszyngton i Warszawę do zrezygnowania z budowy bazy. Podkreślano, że 10 planowanych silosów nie może bowiem zagrozić gigantycznemu arsenałowi rakietowemu Kremla.

Wysocy rangą dyplomaci tak jednak tłumaczą zmianę stanowiska MSZ: "Amerykanie powinni byli przedstawić Rosjanom taką dokumentację, która jednoznacznie udowadniałaby, że ta baza w żaden sposób nie będzie mogła być użyta przeciwko Rosji. Ale tego nie zrobili. I przez to nas zawiedli". Ale i oni przyznają, że Rosjanie i tak nie zaprzestaliby ataków na amerykański projekt niezależnie od tego, co by usłyszeli.

Teraz, przyznają nasi rozmówcy, do prób przekonania Rosjan do kontrowersyjnego projektu będzie chciała przyłączyć się także Polska.

W jaki sposób? Pierwszą próbę podejmie już 8 lutego w rozmowie z Władimirem Putinem Donald Tusk. Jeden z pomysłów, jak to zrobić, ujawnił DZIENNIKOWI Adam Rotfeld. Doradca premiera ds. stosunków z Rosją uważa, że trzeba sięgnąć do opracowanych w okresie zimnej wojny tzw. środków budowy zaufania, czyli kompleksowego systemu inspekcji, które Rosjanie mogliby przeprowadzać na terenie bazy, aby zweryfikować sposób jej użytkowania. Innym rozwiązaniem mogłoby być włączenie Moskwy do prac nad samym projektem.

Jednak polscy dyplomaci nie chcą, aby temat tarczy zdominował rozmowy szefa polskiego rządu, a tym bardziej popsuł niedawny przełom w stosunkach między oboma krajami. "Mamy długą listę trudnych do rozwiązania spraw z Rosjanami. Nie chcemy ich dodatkowo komplikować z powodu sporu o tarczę. Dlatego rozmowy o amerykańskiej bazie nie będą ani najważniejszym punktem rozmów Donalda Tuska z Władimirem Putinem, ani nie zajmą też dużo czasu" - zapowiada Rotfeld. I wymienia długą listę problemów, które polski premier będzie chciał rozwiązać w pierwszej kolejności, od zabezpieczenia dostaw ropy i gazu po powstrzymanie gwałtownie rosnącego deficytu w handlu z Rosją i zapewnienie swobodnej żeglugi w Cieśninie Pilawskiej.

"Rosjanie będą chcieli rozmawiać o swoim członkostwie w WTO" - zapowiada jeden z wysokich urzędników MSZ. Polska odblokowała już rozmowy na temat członkostwa w OECD, co jest wstępnym krokiem do spełnienia aspiracji Moskwy. Z kolei polski rząd liczy na zniesienie embarga na eksport owoców i warzyw do Rosji.

Zdaniem innego dyplomaty, kolejną sprawą z pakietu problemów będzie budowa gazociągu północnego. "W tej sprawie też może nastąpić zmiana naszego stanowiska" - twierdzi rozmówca DZIENNIKA. Konsorcjum odpowiedzialne za ten projekt od lat przekonuje Warszawę zarówno do kapitałowego włączenia się do tej inwestycji, jak i budowy odnogi, dzięki której rosyjski gaz mógłby być tłoczony także do Polski.

Będzie też łyżka dziegciu: "Tusk na pewno przedstawi nasz punkt widzenia na sytuację na Zakaukaziu i na Ukrainie" - przewiduje jeden z wysokich urzędników MSZ. "Rosjanie nie lubią, gdy Warszawa zajmuje się tymi sprawami, uważają to za wkraczanie w ich domenę, dlatego tym bardziej nie można odejść od tej tematyki" - wyjaśnia te punkty w planie wizyty rozmówca DZIENNIKA.