Rzecznik resortu zdrowia na briefingu prasowym był proszony o komentarz do informacji podanych przez posła KO Michała Szczerbę ws. zakupu przez MZ przyłbic od żony instruktora narciarskiego. "Żona instruktora #BraciaSzumowscy sprzedała bazie rezerw @MZ_GOV_PL 3500 przyłbic za 170145 zł. Kupiła je tego samego dnia od właściciela straganu pod Gubałówką za 52582. Wszystko wskazuje, że zarobiła ponad sto tysięcy na transakcji" - napisał Szczerba na Twitterze.
Andrusiewicz odpowiedział, że informacja o sprzęcie zakupionym przez MZ jest ogólnie dostępna na stronie internetowej resortu.
powiedział rzecznik. Dodał, że ministerstwo "nie docieka", skąd sprzęt jest u dostawcy.
- powiedział.
- dodał. Przypomniał, że w ówczesnym czasie sprzętu brakowało w wielu krajach.
W poniedziałek "Super Express" podał, że instruktor narciarski, który sprzedał MZ maseczki, zwrócił się o pomoc do mecenasa Romana Giertycha po tym, jak ministerstwo zażądało zwrotu pieniędzy. Według dziennika 6 maja Łukasz G. zawarł z kancelarią Giertycha umowę, za którą wystawiono fakturę na 20 tys. zł plus VAT. "Jednak już dzień później przedsiębiorca wypowiedział Giertychowi pełnomocnictwo. Dlaczego? W wypowiedzeniu pełnomocnictwa Łukasz G. napisał m.in.: +Proszę o zachowanie tajemnicy przez pana mecenasa oraz wszystkie osoby obecne na spotkaniu, w tym pana Wojciecha Cz. I nie przekazywania do publicznych wiadomości treści rozmów i materiałów zdjęciowych i rozmów+" - czytamy w "SE".
Gazeta sugeruje ponadto, że Wojciech Cz., o którym mowa jest w wypowiedzeniu, to Wojciech Czuchnowski, autor majowej publikacji "Gazety Wyborczej" na temat zakupu przez resort zdrowia maseczek od Łukasza G. Roman Giertych, pytany czy chodzi o dziennikarza "GW", nie chciał komentować sprawy. Sam Wojciech Czuchnowski, odpowiedział natomiast "Super Expressowi": . Sprawę na poniedziałkowym briefingu skomentował rzecznik resortu zdrowia. - powiedział.
W maju "GW" informowała, że Ministerstwo Zdrowia kupiło maseczki ochronne od znajomego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, instruktora narciarskiego Łukasza G. W transakcji pośredniczył też brat ministra Marcin Szumowski. Jak się później okazało, maseczki nie spełniały wymaganych norm, a resort zażądał od Łukasza G. zwrotu 5 mln zł.