Biedroń na konferencji prasowej przed siedziba CBA w Warszawie powiedział, że dla opozycji "Szumowski i jego podpuchnięte oczy" były nadzieją na to, że w PiS znalazł się w trudnym okresie pandemii urzędnik, który robi wszystko, żeby Polacy byli bezpieczni.

Reklama

Późniejsze doniesienia mediów o interesach, w które zaangażowany był w jakiś sposób Szumowski, rozwiały te nadzieje - powiedział Biedroń. - Okazało się, że łatwiej na Giewoncie spotkać pingwina, niż w PiS uczciwego polityka - ocenił.

- Afera maseczkowa, afera z niejasnościami co do dotacji dla rodziny ministra Szumowskiego, afera niejasnym oświadczeniem majątkowym, afera z podziałem majątku - wyliczał Biedroń. - To wszystko ciemne chmury, które zbierają się nad ministrem Szumowskim - ocenił.

Według niego sprawy nie zostały jeszcze załatwione, ponieważ kraj opanowała "pisowska ośmiornica, która zawładnęła naszym krajem i której macki są praktycznie w każdej sferze funkcjonowania państwa - publicznej i prywatnej".

- Wyciągają miliony z każdej instytucji, z każdej sfery, gdzie da się wydoić to państwo - dodał.

- Ta dojna zmiana, z którą mamy do czynienia dzisiaj w sposób najbardziej drastyczny i najbardziej szokujący, bo chcieliśmy wierzyć, że znalazł się tam jeden jedyny sprawiedliwy, że ona także dosięgła ministra zdrowia - powiedział.

Według Biedronia CBA już dawno w takich sytuacjach powinno zadziałać. - Ale wiemy, że nadzór nad Biurem sprawuje kolega pana ministra - powiedział, informując o składaniu wniosków o kontrole Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

- Wszędzie tam był pan minister Szumowski, wszędzie tam ciążą poważne zarzuty dotyczące ewentualnej korupcji - mówił. - Nie może być tak, że państwo jest silne wobec słabych, a słabe wobec silnych - dodał. - To musi się zmienić - podkreślił Biedroń na konferencji przed siedzibą CBA.

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek w artykule "Biznesowa ośmiornica braci Szumowskich", że Łukasz Szumowski i jego brat Marcin Szumowki "stworzyli sieć powiązań", a spółka OncoArendi, której prezesem jest od początku Marcin Szumowski, a udziały w której - poprzez inne firmy - ma żona Łukasza Szumowskiego, dostała ok. 300 mln zł dotacji z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które podlega ministerstwu nauki i szkolnictwa wyższego.

Łukasz Szumowski był wiceszefem MNiSW od końca 2016 do początku 2018 roku, kiedy stanął na czele resortu zdrowia.

Minister zdrowia zapewniał, że jako wiceminister nauki nie nadzorował NCBiR-u i nie wydawał żadnych decyzji, które ingerowały w wydawanie środków ani w funkcjonowanie tej instytucji. Potwierdził to szef resortu nauki Wojciech Murdzek. Zaznaczył też, że nie ma możliwości proceduralnych, aby resort nauki wpływał na rozstrzygnięcia dotyczące poszczególnych programów.