Dziennik Gazeta Prawana logo

Cień Kwaśniewskiego. PiS liczy na fałszywy prezydencki bonus w wyborach

19 czerwca 2020, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andrzej Duda
<p>Andrzej Duda</p>/ShutterStock
Bez względu na to, czy ktoś głosuje na lewicę, prawicę czy centrum, gdzieś z tyłu głowy ma wdrukowane, że urzędująca głowa państwa dostaje w kampanii rodzaj prezydenckiego bonusa. Może rywalizacja nie będzie dla niej spacerkiem, ale na pewno jej przewaga od początku będzie duża.

W 2000 r. Kwaśniewski wygrał wybory w pierwszej turze, a żaden z jego poważniejszych kontrkandydatów – Andrzej Olechowski czy Marian Krzaklewski – nie przekroczył 20 proc. poparcia. Przewaga związana ze sprawowanym stanowiskiem wpływała nawet na to, jak wyborcy postrzegali wygląd i kwalifikacje prezydenta. Jeden ze sztabowców Olechowskiego opowiadał kiedyś o szoku, jaki przeżył, gdy zapoznał się z wynikami badań dotyczących wizerunku poszczególnych kandydatów. – wspominał. Warto przypomnieć, że i Olechowski, i Krzaklewski mieli doktoraty, a Kwaśniewski nie skończył studiów. Były prezydent ma też nieco ponad 170 cm wzrostu, podczas gdy Olechowski mierzy niemal dwa metry.

Od tamtej kampanii wielu wydawało się, że wystarczy zostać prezydentem, a druga kadencja jest w zasadzie w kieszeni. Dlatego takim wstrząsem okazał się wyścig prezydencki w 2015 r., gdy Bronisław Komorowski poniósł porażkę. Nieoczekiwanie zrealizował się scenariusz, o którym mówił Adam Michnik. Gdy wydawało się, że Komorowski ma pewną wygraną w pierwszej turze, Michnik stwierdził, że musiałby przejechać zakonnicę w ciąży na pasach, by przegrać. Ale mimo wszystko przypadek ten wydawał się odstępstwem od reguły – na to zresztą liczył PiS. Partia uważała, że trudniej będzie zdobyć samodzielną większość w wyborach parlamentarnych niż zwyciężyć w wyborach prezydenckich.

Jeśli jednak spojrzymy na chłodno na ich historię, to widać, że start z urzędu nie jest tak wielkim bonusem, jak się powszechnie sądzi. Po 1989 r. wybory prezydenckie odbyły się sześć razy. Trzy razy – w 1995 r., 2000 r. i 2015 r. – rywalizowała w nich urzędująca głowa państwa (z oczywistych przyczyn należy pominąć rok 2010) – i dwa razy przegrywała. Każdy pojedynek był inny. W 1995 r. Kwaśniewski był liderem partii sprawującej władzę i startował przeciwko prezydentowi Lechowi Wałęsie, który w zasadzie nie miał żadnego poważnego zaplecza politycznego. Z kolei gdy Kwaśniewski walczył o reelekcję, miał za sobą silne w opozycji SLD oraz media publiczne, w których karty rozdawała lewica, zaś przeciwko kandydatów ze świeżo pokłóconego obozu AWS-UW (koalicyjny rząd właśnie się rozpadł). Wreszcie w 2015 r. Komorowski cieszył się wysokim poparciem, ale za to Platforma Obywatelska słabła. Jego rywalem był zdeterminowany Andrzej Duda, za którym stał PiS prący do władzy.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj