Kierwiński w Polskim Radiu 24 był proszony o komentarz do publikacji Onetu, w której napisano, że marszałek Senatu Tomasz Grodzki przedstawił senatorom kilka możliwych wariantów w związku z procedowaniem ustawy wprowadzającej podwyżki dla polityków, którą w piątek przyjął Sejm. Jak podał Onet, jeden z wariantów ma zakładać, że senatorowie odrzucą ustawę w całości, co mogłoby oznaczać rozpad Koalicji Obywatelskiej.

Reklama

Sekretarz generalny PO zapewnił, że "nie dojdzie do rozpadu Platformy Obywatelskiej". Platforma Obywatelska to partia, w której w sprawach zasadniczych dyskutujemy, rozmawiamy, każdy ma swoje zdanie, zresztą to widać chociażby w ostatnich głosowaniach. Nie znam tej wypowiedzi pana marszałka Grodzkiego, myślę, że chyba nie jest to to wypowiedź publiczna, (...) nie sądzę, aby taka wypowiedź gdziekolwiek padła, a myślę że jest raczej manipulacją słów pana marszałka - powiedział Kierwiński.

Podkreślił, że nigdy w sprawach zasadniczych nie będzie wchodził w żadne układy z PiS-em. Ja rozumiem, że ta decyzja (o przyjęciu ustawy - red.) wzbudza bardzo poważne kontrowersje, rozmawiam z ludźmi, odpisuję im na wiadomości, maile. Rozumiem to rozgoryczenie i takie powiedzenie bardzo wprost, że tak nie powinno być. Myślę, że będziemy nad tym jeszcze rozmawiać, zastanawiać się, natomiast nie ma mowy o żadnej współpracy z PiS - dodał.

Kierwiński mówił również, dlaczego zagłosował za tym projektem ustawy. Kilka lat temu, gdy Jarosław Kaczyński za m.in. naszą aktywność poselską karał nas, posłów, ale także samorządowców, obniżką pensji, uważałem, że jest to głęboko niemoralne, że władza karze tych, którzy pokazują przekręty tej władzy. I uważałem, że karanie samorządowców jest czymś niewłaściwym, uważałem, że samorządowcom chociaż te pieniądze powinny być przywrócone. Głosowałem tak ze względu na kwestie samorządowców. (...) Jeżeli moi wyborcy mówią, że nie godzą się na coś takiego, to każdy polityk chyba potrafi ocenić tego typu komunikat - powiedział.

Pytany, czy to odpowiedni moment na przyjmowanie takiej ustawy, podkreślił, że "to nie Platforma Obywatelska, nie Koalicja Obywatelska przygotowała ten projekt". Oczywiście, że wszyscy musimy zastanowić się nad tym, jak głosowaliśmy i wyciągnąć z tego wnioski. Natomiast przedstawienie tej sytuacji tak, jakby to Koalicja Obywatelska przygotowała ten projekt, jest nieprawdziwe. Moment jest rzeczywiście niefortunny, bardzo zły, (...) dzisiaj są ważniejsze problemy, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale projekt został przygotowany przez PiS, przez partię, która dwa lata temu zabrała samorządowcom pieniądze za to, że posłowie KO pokazali system drugich pensji, drugich nagród - ocenił Kierwiński.

Projekt nowelizacji niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych przygotowała i jednogłośnie przyjęła w ubiegłym tygodniu sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.

Uchwalona w piątek nowela zakłada, że wynagrodzenia m.in. prezydenta, parlamentarzystów, premiera, ministrów, wojewodów i marszałków województwa będą powiązane z wysokością wynagrodzeń sędziów Sądu Najwyższego, a nie, jak dotąd, z kwotą bazową corocznie określaną w ustawie budżetowej. Posłowie zdecydowali, że wynagrodzenie będzie przysługiwać również pierwszej damie.

Podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego (w drugim kwartale 2019 r. kwota ta wyniosła 4839,24 zł). Dla obliczenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN przyjmuje się wielokrotność tej podstawy z zastosowaniem mnożnika 4,13.