Zbigniew Ziobro był pytany o spory ideologiczne dotyczące LGBT.

Reklama

Może warto zapytać środowiska LGBT, dlaczego tak agresywnie zaczęły prowokować, obrażać chrześcijan, zwłaszcza katolików, znieważać symbole religijne, napadać ludzi na ulicach? Kiedy w 2014 roku zawieraliśmy sojusz Zjednoczonej Prawicy, to ustaliliśmy wspólnotę wartości, która miała być naszą agendą realizowaną obok bardzo ważnych dla wszystkich koalicjantów, zadań dobrych zmian w Polsce. Solidarna Polska od początku konsekwentnie upominała się o realizację tej agendy, ale nasi koalicjanci wskazywali, że w pierwszej kolejności powinniśmy zająć się gospodarką, reformami społecznymi i przebudową instytucji państwa. Koalicja wymaga kompromisów. Jednak dzisiaj musieliśmy bronić tych wartości przed niesłychaną agresją tą w kraju, jak i tą kierowaną z zagranicy - mówił w rozmowie z "Rz" minister sprawiedliwości.

w naszym obozie słyszę opinie doradców, że powinniśmy koncentrować się na aspiracyjnych oczekiwaniach zwłaszcza młodego pokolenia, kontynuować próby pozyskania wielkich miast itd. Inie byłoby może nic w tym złego, gdyby zaraz nie padały argumenty, że przemiany kulturowe w krajach Europy Zachodniej, doprowadziły do zwycięstwa idei lewicowo-liberalnych. I, że skoro lewackiej ideologii spod znaku LGBT i gender, nie oparły się mocno zakorzenione w chrześcijaństwie społeczeństwa, jak Hiszpanie czy Irlandczycy, to i my jesteśmy skazani na porażkę. My nie zamierzamy się poddawać. Chcemy i będziemy się bić w obronie naszej chrześcijańskiej tożsamości. To z niej bowiem wyrasta polskość. Nie boimy się. Jesteśmy po słusznej stronie - dodał szef SP.

Według Ziobry środowiska LGBT w Polsce są bezpieczne.

Polskie władze nie prześladują osób LGBT. Byłbym pierwszym, który by się temu sprzeciwił! Samorządy nie zgadzają się tylko na ofensywne działania tych środowisk, chcących narzucić swoją ideologię. Nie interesuje mnie, jaką ktoś ma orientację seksualną, bo to są prywatne sprawy. Problemem jest natomiast agresywne forsowanie swoich preferencji, domaganie się wprowadzenia małżeństw homoseksualnych czy adopcji dzieci przez partnerów tej samej płci. W Polsce osoby LGBT są bezpieczne i mają zagwarantowane wszelkie swobody obywatelskie. Mogą się zrzeszać, mają swoje organizacje, kluby, prasę, organizują parady, wiece, protesty... - tłumaczył.

Reklama

Ziobro: Nie mam planów startu w wyborach prezydenckich

Czekają nas trzy lata bez wyborów, ale to nie oznacza, że polityka wpadnie w letarg - wskazuje dziennikowi Ziobro, pytany co dalej po "czteropaku wyborczym".

Jak zaznaczył, teraz odbywa się "wojna kulturowa o naszą tożsamość, o naszą polską duszę". I choć nie będzie to łatwe, to jest jeszcze do wygrania - ocenia w wywiadzie dla "Rz". Dodaje: Jednak tylko pod warunkiem, że nie prześpimy tego właśnie czasu i nie będziemy letni, jak kiedyś partie konserwatywne i chrześcijańskie w Europie Zachodniej.

Ziobro odnosząc się to tego, jaka będzie SP, podkreślił: Nie zamierzamy się poddawać. Chcemy i będziemy się bić w obronie naszej chrześcijańskiej tożsamości. To z niej wyrasta bowiem polskość. Zaznaczył: Ufamy, że przekonamy do tej wizji cały obóz Zjednoczonej Prawicy.

Ziobro pytany przez gazetę o repolonizację mediów i o to czy zmiany w nich nastąpią jeszcze w tym roku wskazał, że ma nadzieję, iż taka ustawa będzie procedowana. W Polsce powinno być miejsce dla mediów wszystkich nurtów, ale potrzebna jest równowaga i bogactwo różnych punktów widzenia. Chcemy bronić demokracji, broniąc pluralizmu mediów - stwierdza.

Reklama

Jak wskazuje "Rz" jego formacja nie poprze kandydatury Zuzanny Radziszewskiej-Bluszcz na rzecznika praw obywatelskich. W środowisku Zjednoczonej Prawicy jest wielu polityków, którzy mają predyspozycje do pełnienia tej funkcji, jak pan dr hab. Marcin Warchoł czy dr Marcin Romanowski - podkreśla.

Na pytanie dziennika czy zostanie wicepremierem po rekonstrukcji rządu odpowiada: Interesuje mnie skuteczność w działaniu, a nie funkcji. Uważa, że na stanowisko to powinien wrócić Jarosław Gowin, bo "taka jest wola partii, której przewodzi, a pozostali koalicjanci powinni to szanować".

Szef Solidarnej Polski pytany przez gazetę czy będzie kandydował w kolejnych wyborach prezydenckich mówi: Nie. Nie mam takich planów.

Według niego Solidarna Polska nie stanie się częścią PiS. Jesteśmy samodzielną partią, która jest częścią koalicji Zjednoczonej Prawicy. Chcemy w tej koalicji pozostać. Jeśli współpraca będzie się układać, to korzyścią dla wszystkich będzie start z jednej listy - podkreśla pytany przez "Rz" czy będą samodzielne listy Solidarnej Polski w wyborach parlamentarnych 2023 r.