Reklama

W czerwcu przewodniczący podkomisji powołanej przy MON do ponownego zbadania katastrofy zapewnił, że raport, uwzględniający także finansowe aspekty działania podkomisji, zostanie udostępniony opinii publicznej "w najbliższym czasie". Jak zaznaczył, nie został on jeszcze opublikowany "z powodu sytuacji zdrowotnej i społecznej". Pytanie o koszty utrzymania podkomisji smoleńskiej i jej skład osobowym uznał za próbę ataku na te osoby.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154 z delegacją udającą się na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

Państwowa komisja badająca okoliczności katastrofy ustaliła, że przyczyną było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy braku widoczności, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Tezę o serii wybuchów, w tym w lewym skrzydle i kadłubie, zawierał opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego.

W lutym 2016 r., kiedy Macierewicz był szefem MON, została powołana podkomisja do ponownego zbadania tragicznego wydarzenia. W styczniu 2018 r. nowy minister obrony Mariusz Błaszczak powołał Macierewicza na przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10.04.2010 r. w Smoleńsku.