Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński doleciał, ale do Azerbejdżanu

12 sierpnia 2008, 12:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Samolot, którym Lech Kaczyński leciał do Gruzji z przywódcami Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy, bezpiecznie wylądował w mieście Gandża w Azerbejdżanie. Tak, wbrew woli polskiego prezydenta, zdecydował pilot. Uznał, że lot nad terytorium objętym walkami jest zbyt niebezpieczny. Dalszą podróż do Gruzji przywódcy odbędą samochodami. Ich bezpieczeństwa strzeże armia świetnie wyszkolonych ochroniarzy.

Według szefa prezydenckiego Biura Spraw Zagranicznych Mariusza Handzlika, prezydenci mają do przebycia ok. 300 km i będą na to potrzebowali około czterech godzin.

"Ta misja to demonstracja na rzecz Gruzji, że żadne państwo nie ma prawa naruszać integralności terytorialnej innego państwa" - powiedział Lech Kaczyński. "Wierzę, że zawieszenie działań wojennych w Gruzji zakończy się pokojem, będziemy działać w tym kierunku" - mówił przed odlotem.

Nie obyło się bez zamieszania. Samolot miał pierwotnie lądować w Tbilisi. Pilot, już w trakcie lotu, zdecydował jednak, że wyląduje w Azerbejdżanie, bo strefa powietrzna Gruzji jest kontrolowana przez Rosjan.

Jeszcze przed wylotem Lech Kaczyński ostro skrytykował kolejny raz władze w Moskwie za rosyjską inwazję na Gruzję. "Państwo rosyjskie po raz kolejny pokazało swoją prawdziwą twarz" - mówił bez ogródek polski prezydent.

Zaznaczył, że samo zawieszenie działań wojennych w Gruzji nie oznacza jeszcze pokoju. Ale ma na to wielką nadzieję. "Zawieszenie operacji to rzeczywiście informacja dobra, ale powstaje pytanie, czy nie będzie odwieszenia i co spowodowało taką rosyjską decyzję. Jeśli to wynik działań USA, Unii Europejskiej i naszych to bardzo dobrze" - wyjaśniał Lech Kaczyński.

Pytany czy, nie boi się lecieć jednym samolotem z przywódcami tak wielu krajów, prezydent odpowiedział, że nie ma innego wyjścia, a on sam akurat tego się nie obawia. Z Warszawy na pokładzie rządowej maszyny odlecieli: prezydent Polski, prezydent Litwy, prezydent Estonii i premier Łotwy. Po drodze - z Krymu - samolot zabrał na pokład prezydenta Ukrainy. Prezydent Łotwy doleci z Pekinu.

Przywódcom tych krajów towarzyszy również szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Prezydent Kaczyński oświadczył, że jest tym bardzo zaskoczony, ale jednocześnie zadowolony ze zmiany zdania rządu. Wcześniej Sikorski skrytykował Kaczyńskiego, mówiąc, że naraża swoje bezpieczeństwo, wybierając się do Tbilisi.

Premier Donald Tusk przyznał, że to on polecił Sikorskiemu, by wraz z Kaczyńskim ruszył do Gruzji. Ale dodał, że to Kancelaria Prezydenta prosiła rząd o wysłanie kogoś z MSZ.

Lech Kaczyński oświadczył też, że jeśli misja wojskowa w Osetii, którą teraz prowadzą rosyjskie "siły pokojowe", zostanie umiędzynarodowiona, to on myśli, że rząd Donalda Tuska podejmie decyzję o wysłaniu tam także naszych żołnierzy. "A ja wtedy taką decyzję podpiszę" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj