"Nazywanie kogoś zdrajcą raczej nie jest zaproszeniem do dyskusji. Tak samo wątpię w to, że pomysł marnotrawienia cennego obornika wyszedł od rolników. Myślę, że pomysł powstał raczej gdzieś "na salonach" - powiedział Puda.

Reklama

Zauważył, że każda zmiana budzi obawy, ale żaden rolnik nie chce prowadzić działalności, która wiąże się z cierpieniem zwierząt. Dodał, że rozmawia z rolnikami, którzy mówią o różnych problemach w rolnictwie i zapewnił, że w większości przypadków nie są to sprawy związane z tzw. piątką dla zwierząt.

Puda ponowił zaproszenie rolników do rozmów. Ci rolnicy, którzy chcą rozmawiać i mają swoje argumenty na ten temat przychodzą i ja z nimi rozmawiam. Te środowiska, które są realizatorami protestów za bardzo rozmawiać nie chcą. A rozmowa na ulicy porozumieniu nie sprzyja - tłumaczył szef resortu rolnictwa.

Minister powiedział, że ponad 55 proc. rolników popiera tzw. piątkę dla zwierząt i że właśnie na wniosek rolników została wprowadzona poprawka w zakresie kontroli gospodarstw przez organizacje społeczne.

Odnosząc się do sprawy rekompensat za ewentualne poniesione straty z powodu wejścia nowych przepisów, stwierdził, że są one ważne. Przypomniał, że w ministerstwie powstał zespół, który pracuje nad różnymi wariantami rozwiązań, ale dopiero po ostatecznym uchwaleniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt będzie można mówić o konkretach.

Jak mówił, Sejm zajmie się poprawkami Senatu, prawdopodobnie na jednym z kolejnych posiedzeń. O terminie zdecyduje marszałek Sejmu.

Puda poinformował, że w resorcie były już analizowane poprawki zaproponowane przez Senat, część z nich jest do przyjęcia, poprawiają one dobrostan zwierząt. Dodał, że są też poprawki, które jeżeli chodzi o intencje, są słuszne i można byłoby je poprzeć, ale ze względów legislacyjnych nie da się ich wprowadzić. Będziemy musieli zastanowić się, co z tego typu poprawkami zrobić - powiedział.

Minister zapytany o Inspekcję Ochrony Zwierząt poinformował, że prace w tym zakresie prowadzone są na szczeblu Rady Ministrów.