Weto wobec budżetu UE

Reklama

Polska i Węgry sprzeciwiły się rozporządzeniu w sprawie mechanizmu wiążącego dostęp do środków unijnych z kwestią praworządności.

Holandia chce pozwać Polskę

Holenderski parlament wzywa rząd do zaskarżenia Polski. Jednocześnie strasburski trybunał wskazuje, że sądy mogą, a nawet powinny sprawdzać procedurę powołania sędziów. To cios w narrację, jaką utrzymuje polski obóz rządzący - czytamy w środowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".

My dziś nie honorujemy zasad savoir-vivre`u, które w UE obowiązują. Holandia postępuje więc zgodnie z zasadami, naszemu stylowi polityki niezbyt znanymi, bo my tym savoir vivre nie najlepiej władamy - oceniła w rozmowie z Onetem prof. Ewa Łętowska.

Słyszymy dziś od polityków rządzących w Polsce, że "nikt nie wie, jaka jest definicja praworządności w Unii". Cóż, to akurat wiedzą wszyscy jej członkowie, a ja podam garść faktów. Na pewno nie jest praworządnością to, że się kilka tygodni trzyma bez publikacji ustawę "covidową" podpisaną przez prezydenta, bo nie chce się wypłacić medykom dodatkowych świadczeń i "się pomyliło" w głosowaniu. A jak już się ją opublikuje, to się okazuje, że są dwa przepisy różnej treści pod tym samym numerem - podkreśliła prof. Łętowska.

Nie jest praworządnością to, co się zrobiło sędziemu Igorowi Tuleyi, którego nielegalnie działająca Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego odsunęła od orzekania i uznała za podlegającego postępowaniu karnemu, a wszystko za wydanie orzeczenia w sposób w pełni zgodny z prawem. Bo wykonywanie władzy sądzenia jest objęte immunitetem - mówiła sędzia TK w stanie spoczynku.

Nie jest też praworządnością to, że wszczyna się postępowania wyjaśniające, czy dyscyplinarne wobec sędziów gdy działają inaczej, niż o to wnosiła prokuratura - wskazała prof. Łętowska.

Bo w kraju praworządnym sąd kontroluje prokuraturę, a prokurator nie inicjuje za to postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów. Niepraworządne jest ograniczanie wolności obywateli poprzez rozporządzenia z wadliwą prawną podstawą. Co wspólnego z praworządnością ma jakieś oświadczenie rządu "poza wszelkim trybem", dlaczego nie publikuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, do czego wprost i bezwarunkowo zobowiązuje go konstytucja? To są fakty, podobnie jak faktem jest to, że dziś nikt by obecnej Polski, z obecnym stanem praworządności do UE nie przyjął, bo wybiórczość w stosowaniu prawa powoduje niestabilność naszych standardów i w ten sposób nijak nie spełniamy kryteriów kopenhanskich - zaznaczyła prof. Łętowska.

Niestabilność praworządności to jak niestabilność szczepionki, nikt takiej nie kupi. Oczywiście, nikt nas z tej Unii siłą nie wywali, ale stanie się znacznie gorzej. Jeśli dalej tak pójdzie, będziemy sobie egzystowali gdzieś na peryferiach, jako unijny parias. Gdy to widzę i przewiduję, co nie jest zbyt trudne, to czuję ogromny niesmak. To, czym się zajmowałam całe życie jest dziś darte na strzępy - podkreśla prof. Łętowska. - Dobrze, że nie uczę studentów, bo co ja bym im mogła powiedzieć?! Nie patrzcie na to, że w Polsce władza nie przestrzega zasad, na które przysięga przy powołaniu na urząd?! Nie zwracajcie uwagi, że raz jest tak, a raz siak?! - dodała.

"Polska to kłopot"

Dziś w TSUE odbyła się rozprawa dotycząca polskiego systemu dyscyplinowania sędziów. Do skargi Komisji Europejskiej dołączyły inne kraje Unii, w tym Holandia, Belgia, Dania. To pokazuje, że Polska to kłopot. A nasi rządzący, zamiast odnieść się do tego na poważnie, uprawia jakieś polityczne teatrum. Taką polską odmianę nowozelandzkiego tańca haka, gdzie wojownicy się nadymają, żeby pokazać, jacy są ważni i ile znaczą. A co z tego przyjdzie Polsce? Cóż, to co postanowił holenderski parlament, może być tylko preludium. Obym nie miała racji - powiedziała prof. Łętowska.