Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk poinformował w poniedziałek, że premier Mateusz Morawiecki zwołał na godz. 12 pilne spotkanie Premierów Grupy Wyszehradzkiej, które poświęcone będzie rosyjskim aktom sabotażu w Czechach, eskalacji przez Rosję sytuacji na Ukrainie i Białorusi i współpracy V4 we wzmacnianiu bezpieczeństwa w regionie. Spotkanie odbędzie się w formie wideokonferencji, którą poprowadzi premier Morawiecki.

Reklama

Przydacz w rozmowie z TVP1 pytany o sytuację związaną z działaniami Rosji, stwierdził, że w ostatnim czasie istnieje napięcie w relacjach z Moskwą. - Nie mówię tutaj o relacjach Polski, ale całego świata zachodniego. Jest to oczywiście wynikiem agresywnej polityki rosyjskiej i świadomych działań obliczonych na eskalację. Na takie agresywne kroki, względem sąsiadów, względem państw zachodnich - mówił Przydacz.

Wskazał też na kwestię wydalanych z Moskwy dyplomatów, zaznaczając, że to nie tylko Polacy, ale też Czesi czy Amerykanie.

Agresywna polityka Rosji

Wiemy o dyplomatach rosyjskich na Słowacji, Państwach Bałtyckich, którzy będą wydalani. Pewnie będzie odpowiedź ze strony Moskwy. Jest taka wymiana pewnego rodzaju uprzejmości, mówiąc delikatnie, dyplomatycznie - mówił.

Jak dodał, przyczyną takich działań jest agresywna polityka Rosji względem świata zachodniego. - Ataki cybernetyczne, próba mieszania się w procesy wyborcze, aktywność rosyjskich szpiegów, także agresywna polityka na wschód od Ukrainy, okupowanym Krymie. I wreszcie ten atak na terytorium Republiki Czeskiej. Trudno by było spodziewać się, że my - jako świat zachodni - nie zareagujemy na tego typu agresywne działania rosyjskie i to robimy - mówił wiceszef MSZ.

Na wschodzie Ukrainy, w Donbasie, gdzie w lipcu 2020 r. weszło w życie zawieszenie broni, obserwowana jest obecnie eskalacja konfliktu. Rosja zwiększa liczebność swych wojsk przy granicy z Ukrainą, oficjalnie uzasadniając to ćwiczeniami wojskowymi. Ukraińskie władze stale monitorują sytuację i alarmują NATO i organizacje międzynarodowe o działaniach Rosji.