Rafał Trzaskowski był pytany w "Faktach po Faktach" w TVN24 o sytuację w PO, relację Platformy i Ruchu Wspólna Polska, a także o to, w czym Borys Budka jest lepszy od Grzegorza Schetyny.

Reklama

Trzaskowski zapewnił, że na wtorkowym spotkaniu parlamentarzystów PO "jakoś nie było tego typu komentarzy".

Jeżeli te komentarze pojawiają się tylko w mediach i to bardzo często anonimowo, to trudno je traktować poważnie - powiedział. Przyznał zarazem, że "nie zamierza mówić, że wszystko jest fantastycznie".

Dzisiaj trzeba wzmacniać PO, bo Platforma jest bardzo potrzebna na polskiej scenie, wzmacniać Koalicję Obywatelską, bo to jest ta formuła, która pozwala nam się rozszerzać i przede wszystkim - co ja staram się robić - trzeba przyciągać nowe środowiska do zaangażowania społecznego, bo bez tego opozycja nie będzie mogła wygrać wyborów - podkreślał Trzaskowski.

Zalewski i Raś

Był pytany o wyrzuconych z PO Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego.

W momencie kiedy spotykamy się na Radzie Krajowej czy klubie, gdzie można bardzo szczerze wszystko powiedzieć, wtedy ci posłowie siedzą cicho, nie zabierają głosu, a później prowadzą zorganizowaną, prowokacyjną akcją w mediach, to jest postępowanie nie fair - tłumaczył prezydent Warszawy. Dodał, że "ten rozdział trzeba absolutnie zamknąć, trzeba patrzeć do przodu, są potrzebne silne partie opozycyjne".

Prezydent Warszawy został zapytany, czy masą spadkową po Platformie nie podzielą się wcześniej czy później Polska 2050 Szymona Hołowni i Ruch Wspólna Polska Rafała Trzaskowskiego.

Upadek Platformy

Plotki o jakimkolwiek upadku (Platformy) są zdecydowanie przedwczesne i przesadzone. Jestem absolutnie przekonany, że dziś, jak się pogodzimy, będziemy patrzyli do przodu, a moją rolą jest aktywizować innych, tak jak podczas Campusu Polska Przyszłości - przekonywał Trzaskowski.

Będziemy przyciągali ludzi do aktywności w opozycji - dodał.

Podkreślał, że chodzi o to, by opozycja była gotowa, żeby wygrać wybory. "Trzeba rozmawiać z młodymi na Campusie i potem będziemy gotowi, żeby przejąć władzę" - przekonywał Trzaskowski.