Debata między Adamem Michnikiem a Rafałem Trzaskowskim była jednym z ostatnich wydarzeń olsztyńskiego Campusu Polska Przyszłości. Prowadziła ją Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, niedawna kandydatka na RPO.

Reklama

Zwiększenie roli kobiet?

Na początku debaty zapytała o stosunek obu dyskutantów do roli kobiet i zwróciła uwagę, że ani w debacie inaugurującej, ani w debacie kończącej Campus nie ma żadnej kobiety.

Michnik przyznał, że przez lata musiał przewartościować wiele poglądów na temat roli kobiet w życiu publicznym i przyznał, że zwiększenie roli kobiet to największa rewolucja społeczna od lat. Zastrzegł zarazem, że to, iż ktoś jest kobietą, nie musi być gwarancją, że będzie prowadził dobrą politykę, czego przykładem są takie kobiety jak Beata Szydło, Elżbieta Witek czy Beata Kempa.

Trzaskowski zapewnił, że cieszy się z przemian, które podnoszą społeczną rolę kobiet. Powiedział, że bardzo się cieszy, że w Platformie, która jest partią centrową, udało się przeforsować zmianę stanowiska w sprawie aborcji. Przyznał, że "dzisiaj mężczyźni mają problem, jak się odnaleźć w XXI wieku".

PRL a PiS

Reklama

Prowadząca i zgromadzeni pytali o doświadczenia Michnika i Trzaskowskiego m.in. z 1989 r., a także o porównanie czasu PRL do obecnego, o stosunek do Kościoła, o patriotyzm, o stosunek do forsowanej przez rząd polityki historycznej.

Michnik podkreślał, że dziś "to, co jest potrzebne, to świadomość, że jaka będzie Polska, zależy od nas". Przyznał, że kiedyś błędem opozycji demokratycznej było przekonanie, że głos tej opozycji to głos całego narodu. - A to był głos tylko części narodu - powiedział.

Przywołał swój sposób myślenia z czasów PRL. - Myślałem, że nie może być tak, że jest 40-milionowy naród w środku Europy i może być traktowany jak stado baranów, że można mówić ewidentne brednie, kłamstwa i oszustwa, i ten naród przyzwyczaił się do tego, że tak ma być - powiedział. Dziś, jak dodał, "tę technologię stosuje PiS".

Polityka historyczna

Odnosił się też do kwestii polityki historycznej. - Próbują nam wmówić, że historia Polski to historia ludzi niewinnych, zawsze niesprawiedliwie krzywdzonych, a wszyscy inni mają Polaków przepraszać, a Polacy mają te hołdy przyjmować i jeszcze domagać się finansowej rekompensaty. To jest złe myślenie, które zawsze wychodzi bokiem - przekonywał Michnik. - Rusofobia, germanofobia, czechofobia, antysemityzm, to wszystko są gwoździe do pozytywnego myślenia o Polsce, to jest zamykanie polskiego myślenia w ciasnej trumnie głupoty, ciemnoty i prymitywizmu - mówił.

Były też pytania o nadmierną obecność w polskiej przestrzeni publicznej postaci Józefa Piłsudskiego, który ma "każdą główną ulicę w polskich miastach". Zdaniem Michnika "mamy skłonność do idealizowania naszej historii" i w Piłsudskim chcemy widzieć przede wszystkim bohatera walki o niepodległość, twórcę legionów, zwycięzcę w wojnie z bolszewikami i tego, który przywrócił pamięci zbiorowej świadomość, że można zwyciężać. - I nie bardzo chcemy pamiętać, że ten sam bohater zrobił wojskowy zamach stanu, złamał konstytucję, liderów opozycji parlamentarnej zamknął w twierdzy brzeskiej, dopuszczał do pacyfikacji wsi ukraińskich. To postać niejednoznaczna, ale to także bohater narodowy - mówił.

Trzaskowski też przyznał, że "jest mało w polskiej historii bohaterów bez skazy" i na pewno nie był też Piłsudski. - Poza oczywiście Jarosławem Kaczyńskim, który powstrzymał bolszewików w 1920 roku, później był bohaterem Powstania Warszawskiego, stworzył "Solidarność" i jest jednoznacznym bohaterem naszej wolności - kpił. - To tamta strona próbuje kreować bohaterów, którzy nie mają żadnej skazy, każdy z nas wie, że olbrzymia większość bohaterów skazę pewną ma, tylko to jest kwestia proporcji - powiedział Trzaskowski.

Przekonywał też, że dziś trzeba mówić "o bohaterkach naszej wolności, które były często zapomniane". Przypomniał, że ostatni oddany most w Warszawie nosi nazwę Anny Jagiellonki, zapowiedział też Rondo Praw Kobiet.