Prof. Wojciech Maksymowicz wystąpił w środę w Olsztynie na konferencji prasowej w towarzystwie swojego pełnomocnika, radcy prawnego Sławomira Trojanowskiego.
Kontrola NFZ
- argumentował obecność pełnomocnika i podkreślał, że w ostatnim czasie został na niego "przypuszczony bezpardonowy atak sugerujący nieetyczne zachowania w pracy zawodowej i naukowej". W pewnym momencie spotkania prof. Maksymowiczowi trudno było ukryć łzy.
Maksymowicz poinformował, że zarzuty z ostatnich dni o tym, że zamiast być na dyżurze w szpitalu pracował w Sejmie, są efektem niezrozumienia, na czym polega jego praca w szpitalu uniwersyteckim w Olsztynie. Wyjaśnił, że z tą placówką wiąże go cywilnoprawny kontrakt, który zobowiązuje go do przepracowania w szpitalu 100 godzin miesięcznie - w rozliczeniu półrocznym. - podał Maksymowicz i wyjaśnił, że za każdym razem, gdy jechał do Sejmu informował o tym dyrekcję szpitala. powiedział Maksymowicz.
Jego pełnomocnik doprecyzował, że "plan pracy profesora był przygotowany przez administrację szpitala i w większości nawet nie był przez pana profesora podpisywany".
- poinformował Trojanowksi.
Maksymowicz dodał, że wykaz - ile godzin w jakim miesiącu przepracował na rzecz szpitala - przekazał w środę rektorowi olsztyńskiego uniwersytetu i NFZ, który przeprowadza w klinice neurochirurgii kontrolę. Maksymowicz wyraził nadzieję, że kontrola ta zakończy się szybko i klinika będzie mogła wrócić do pracy, bo aktualnie wszystkie zabiegi są wstrzymane. - dodał.
Eksperymenty na płodach
Mówiąc o atakach na niego prof. Maksymowicz przypomniał też, że w kwietniu jemu i jego zespołowi zarzucono dokonywanie nieetycznych eksperymentów na płodach. Rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz 13 kwietnia poinformował, że do resortu wpłynęły "bardzo niepokojące informacje dotyczące możliwych eksperymentów medycznych wykonywanych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem profesora Maksymowicza".
Maksymowicz stanowczo zaprzeczył wówczas wykonywaniu eksperymentów na płodach i jako wówczas członek "Porozumienia" odszedł z klubu parlamentarnego PiS. - oświadczył wtedy. Obecnie Maksymowicz jest w kole poselskim Polska 2050 Szymona Hołowni.
Podczas środowej konferencji Maksymowicz poinformował, że przeprowadzona w sprawie rzekomych eksperymentów na płodach kontrola resortu zdrowia zakończyła się we wrześniu i wnioski z niej nie potwierdzają tez zawartych w donosach na niego. - odczytał wnioski z dokumentu, który - jak przyznał - przekazali mu pracownicy szpitala wojewódzkiego.
- skomentował.
Maksymowicz był też pytany o opisywaną w ostatnim czasie przez portale internetowe sprawę śmierci pacjentki, której w szpitalu uniwersyteckim przeprowadził zabieg lekarz na ostatnim roku specjalizacji, a prof. Maksymowicz, który miał asystować temu lekarzowi, był nieobecny przy stole zabiegowym. Rodzina zmarłej w procesie cywilnym otrzymała odszkodowanie. Maksymowicz powiedział, że biegli nie dopatrzyli się w jego działaniach złamania prawa, podkreślił, że młody lekarz, mimo braku specjalizacji, był jednym z najzdolniejszych w kraju i miał zgodę na samodzielną pracę od konsultanta krajowego. - ocenił prof. Maksymowicz i powiedział, że kobieta zmarła dwa tygodnie po zabiegu w wyniku powikłań innych, niż te wynikające z operacji.