Historyk, dziennikarz, były więzień obozu Auschwitz-Birkenau i KL Buchenwald Marian Turski apelował do uczestników Campusu Polska, by nigdy nie byli obojętni wobec tego, co się dzieje wokół nich. Przekonywał, że „nie można się raz na zawsze zaszczepić przeciwko obojętności”.
Tuski o wojnie w Ukrainie
– mówił Turski.
Podkreślił też, że od 24 lutego każdy, zwłaszcza młode pokolenie, stało się świadkami historii, która dzieje się na oczach współczesnych. – mówił Turski, za co młodzi ludzie nagrodzili do gromkimi brawami.
Wracając do swojego głośnego przemówienia sprzed ponad dwóch lat, w którym mówił, że „po jedenaste: nie bądź obojętny” Turski powiedział, że te idee są wciąż aktualne.
mówił Turski i podkreślał, że „pewne rzeczy absolutnie nie mogą być wprowadzane”.
Uczestnicy Campusu pytali Turskiego o to, jakimi ideami kierował się w życiu, co pozwoliło mu przetrwać obozy i czym mają się kierować w życiu młodzi ludzie, którym zależy na zachowaniu pamięci o więźniach obozów zagłady. Turski na przykładzie własnego życia i życia swoich przyjaciół mówił o wielkiej roli solidarności i przyjaźni, która pozwoliła mu przetrwać w obozie. – mówił podając jako przykład Romana Fristera, autora „Autoportretu z blizną”.
Na pytanie, jak być w Polsce Polakiem, nie będąc katolikiem, Turski odpowiedział, że „to bardzo trudne, ale po to są takie Campusy, żeby było to łatwe”.
Jeden z uczestników Campusu zapytał Turskiego, dlaczego nie wyjechał z Polski w 1968 roku. Redaktor przyznał, że otrzymał wiele propozycji, najpierw z USA, potem z Izraela, ale z nich nie skorzystał. – odparł.
Podczas spotkania Turski prosił, by młodzi ludzie zwracali się do niego „po prostu panie Marianie”. Godzinna rozmowa, która odbywała się w 30 stopniowym upale zakończyła się owacjami na stojąco, a wyraźnie wzruszony Marian Turski kłaniał się uczestnikom Campusu.
autorka: Joanna Kiewisz-Wojciechowska