Rzecznik PO podkreśla również, że Donald Tusk "nie jest kandydatem PO na premiera". - Jest liderem Pom największej partii opozycyjnej. Nie wysyłamy dziś żadnych kandydatów – mówi polityk. Jak zaznacza, Tusk "osobiście nigdy nie stawiał żadnego warunku, jeśli chodzi o premierowanie".

Reklama

Wspólna lista

Rzecznik PO Jan Grabiec został w poniedziałek w Radiu Zet zapytany, czy po opublikowanym tego dnia w "Gazecie Wyborczej" sondażu, z którego wynika, że tylko na wspólnej liście opozycja wygrywa wybory, PO wyśle zaproszenie do liderów innych ugrupowań opozycyjnych.

Tu nie ma co wysyłać zaproszeń, to nie jest czas na jakieś długie negocjacje, to jest czas decyzji. Nie ma się nad czym zastanawiać, negocjowaliśmy w ubiegłym roku, dziś trzeba decydować, wóz albo przewóz - powiedział Grabiec.

My już ruszyliśmy, jeśli nie będzie decyzji po stronie innych partnerów opozycyjnych, musimy zrobić wszystko, żeby lista Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej wygrała wybory - dodał.

Reklama

Wyborcy nam tego nie wybaczą

Przypomniał, że lider PO Donald Tusk wielokrotnie powtarzał, że zwycięstwo jest jego priorytetem, a "najprostszym sposobem na zwycięstwo jest wspólna lista". - Dzisiaj nie jest czas na ceregiele, bo wyborcy nam tego nie wybaczą - mówił Grabiec.

Jeździmy po Polsce, w ciągu ostatnich trzech tygodni ponad 500 spotkań w mniejszych i większych gremiach i wszędzie ludzie mówią bardzo wyraźnie: musicie wygrać te wybory, a nas nie interesuje, jak będziecie się dogadywać w sprawie szczegółów programu - relacjonował Grabiec. - Albo liderzy partyjni to zrozumieją, albo tych partii nie będzie - dodał.

Jego zdaniem spadek sondażowy opozycji w ostatnich tygodniach związany jest właśnie z fiaskiem rozmów o wspólnej liście.

Nie miejcie złudzeń, ani w Lewicy, ani w PSL, ani w partii Szymona Hołowni (Polsce 2050): ludzie wam tego nie darują, jeśli nie będzie zwycięstwa wyborczego. Wasi wyborcy w ogromnej większości chcą jednej listy - podkreślił rzecznik PO.

Snucie planów na tej podstawie, że uszczknie się kilka punktów Platformie i będzie się miało 10 czy 15 posłów więcej, to jest absurdalne. Nikogo nie będzie interesowało po wyborach, czy Hołownia ma pięciu czy dziesięciu posłów więcej czy mniej, będzie interesowało, czy wygrał wybory z opozycją, czy przegrał - zaznaczył Grabiec.

Zwrócił zarazem uwagę, że PO chce jednej listy, choć "ze wszystkich wyliczeń wynika, że największa partia będzie musiała najmocniej ustąpić" przy tworzeniu list.

"GW" napisała, że Fundacja Forum Długiego Stołu postanowiła sprawdzić, jaki wariant byłby optymalny dla demokratycznej opozycji, gdyby wybory odbywały się dziś. Fundacja uzbierała blisko 90 tys. zł na sondaż, który zrealizował Kantar Public. Przepytano w nim 4 tys. respondentów, ale osobno o różne warianty. Wariant D zakładał wspólną listę KO, Lewicy, Polski 2050 i PSL. Tylko w tym przypadku Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń mogliby liczyć na większość w Sejmie - 245 mandatów (50,9 proc. poparcia). We wszystkich pozostałych wariantach startu dwóch lub więcej bloków opozycyjnych ugrupowania opozycyjne nie zyskiwały większości w Sejmie.

autor: Piotr Śmiłowicz