W sobotę Prawo i Sprawiedliwość zamieściło na Twitterze nagranie z mężczyzną, który wcześniej wystąpił w spocie wyborczym PiS mówiącym o bezrobociu w czasie, gdy premierem był Donald Tusk. Nagranie opatrzono podpisem brzmiącym: "14,4 proc.".
To nieprawda, że jestem aktorem. To nieprawda, że jestem współpracownikiem telewizji Republika, ale prawdą jest to, że w okresie od 2007 roku do 2014 roku byłem osobą bezrobotną - powiedział mężczyzna. - Rejestrowałem się w urzędzie pracy, ale to nie przynosiło żadnego skutku. Nie było szans na żadną pracę dlatego, że w moim regionie, w Mrągowie, bezrobocie sięgało prawie 20 proc. i był to dla mnie bardzo, bardzo trudny okres w moim życiu - podkreślił.
Różnych rzeczy musiałem się imać. Pracowałem i na budowach, pracowałem na stajni. We wszystkich tych przypadkach pracodawcy nie chcieli mnie zatrudniać. Jeżeli proponowali mi pracę, to tylko i wyłącznie na czarno. To było dla mnie bardzo, bardzo niekorzystne. Jest to czarna dziura w moim życiorysie. Stawki to bardzo często były 5 złotych za godzinę. Nie wyrabiałem, więc bardzo też często musiałem jeździć na jakiś zarobek za granicę - wspominał mężczyzna.
Pamiętam te czasy, było mi bardzo ciężko, bardzo trudno i nie chciałbym, żeby to wróciło. Doskonale to pamiętam i mam nadzieję, że te czasy nie wrócą - dodał.
Danuta Starzyńska-Rosiecka
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.
