Ale wtorkowe decyzje rządu w sprawie prywatyzacji ich nie uspokoiły. Nastawienia nie zmieniło to, że gabinet Tuska pod naciskiem koalicjanta i niektórych polityków PO nie zgodził się na propozycję ministra skarbu Aleksandra Grada.
>>>Problem rządu: Mieć miedz, czy nie mieć
Ostatecznie pulę ograniczono, a sama transakcja ma zostać przeprowadzona dopiero w przyszłym roku. To zdaniem działaczy dwóch największych związków działających w KGHM niczego nie załatwia - jest jedynie zaproszeniem dla spekulantów do przejęcia firmy.
Skarb Państwa ma dziś niepełne 42 proc. akcji, to wystarcza do sprawowania kontroli nad spółką.
"Jesteśmy szóstym producentem miedzi i drugim producentem srebra w świecie. Drugiej takiej firmy nie ma w Europie. " - przestrzega Józef Czyczerski, szef "Solidarności" górnictwa miedziowego.
Ale zdaniem resortu skarbu takiego zagrożenia nie ma. Urzędnicy podają przykład Orlenu. Tam Skarb Państwa ma niewiele ponad 20 proc. akcji, a mimo to sprawuje cały czas kontrolę nad spółką.
>>>Schetyna: Sprzedaż KGHM jednak możliwa
Jedyne, co związkowcy widzą pozytywnego w decyzji rządu, to odsunięcie decyzji na 2010 rok. Liczą, że da im to czas na spokojne przygotowanie scenariusza zastopowania sprzedaży akcji. Na początku przyszłego tygodnia mają się nad tym naradzić. - zapowiada Zbrzyzny.
Resort jednak liczy, że związki zrezygnują ze swoich planów. "Związki zawodowe i właściciel mają jasno określone kompetencje i każdy powinien się ich trzymać. " - tłumaczy rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.
Ministerstwo i zarząd nie zamierzają odpuszczać związkowcom. W dniu kiedy rząd ogłaszał decyzję w sprawie planów prywatyzacji, w KGHM odbył się strajk ostrzegawczy. Zarząd uznał, że protest był nielegalny i skierował sprawę do prokuratury. Uczestnikom strajku zagroził obcięciem wynagrodzeń za czas protestu. - komentuje sprawę Maciej Wewiór. Związkowcy wprawdzie oprotestowali działania zarządu, ale jednocześnie postanowili działać ostrożniej niż dotąd.