Donal Tusk z ministrem finansów pojawili się na giełdzie na tle wielkiej mapy Europy. Po trzech miesiącach przybyło na niej koloru czerwonego. Bo PKB w Grecji i na Cyprze spada już tak samo jak w 24 innych państwach Unii Europejskiej. Ale nie w Polsce.
Trzy miesiące temu premier nie atakował opozycji. "Cieszę się, że w kluczowej dla Polski sprawie, jaką jest sytuacja gospodarcza i finansowa Polski na tle kryzysu światowego, mogą wreszcie przemówić fakty, konkrety, a nie politycy" - stwierdził tylko.
Tym razem był bardziej zdecydowany. Po kilku miesiącach przerwy z ust czołowego przedstawiciela rządu padło słowo "bankructwo".
"Gdybyśmy mnożyli wydatki, tak jak chciała tego opozycja, lub obniżyli podatek VAT, jak chciał prezydent, to dzisiaj Polsce groziłoby bankructwo" - mówił twardo szef
rządu.
Rzeczywiście, co ożywiłoby popyt. Rząd się
opierał.
>>>Sukces rządu Tuska to sukces ekipy PiS
"Nasze recepty okazały się skuteczne" - triumfował w piątek premier. "Wybraliśmy inną drogę przez kryzys i mówiono nam wtedy, że jest to katastrofalny błąd" - wtórował mu minister Rostowski.
Czy nie za wcześnie rząd odtrąbił sukces? GUS oprócz dobrych danych o wzroście PKB poinformował też w piątek, że 479 badanych zakładów pracy zamierza w najbliższym czasie zwolnić ponad 30 tys. pracowników.
Bezrobocie rośnie z miesiąca na miesiąc - zapowiedział premier. Skąd ten optymizm? Bo zdaniem szefa rządu dzięki rządowemu pakietowi antykryzysowemu coraz mniej ludzi będzie tracić pracę.
Co na to wszystko opozycja? Wiceprezes PiS i autorka programu antykryzysowego tej partii Aleksandra Natalli-Świat uważa, że siła polskiej gospodarki bierze się nie z działań rządu PO - PSL, a dzięki mocnym podstawom wypracowanym w ostatnich latach. - przekonuje Aleksandra Natalli-Świat.
Ale zaraz zastrzega, że oczywiście cieszy się z informacji GUS. "Warto o tym mówić i to pokazywać, żeby wzbudzać zainteresowanie inwestorów i
zachęcać ich do działalności gospodarczej w Polsce" - powiedziała nam wiceprezes PiS.
A co na to prezydent Lech Kaczyński? W piątkowe południe zapytany przez dziennikarzy nie chciał komentować danych GUS. Powiedział jedynie, że "w tej sprawie nie będzie się na razie
wypowiadał, bo chciałby sobie zestawić pewne dane, które się nie zgadzają".