Jak w drodze do Pałacu Prezydenckiego mówił dziennikarzom Szymon Hołownia, "trzeba się spotkać i rozmawiać". - Dzisiaj mam do załatwienia poważne sprawy ustrojowe, muszę poukładać proces, który okazał się nie być prostym ze względu na to, w jakim stanie znajduje się dziś państwo i praworządność po tych ośmiu latach rządów PiS-u. Dzisiaj nie będę pełnił roli komentatora - mówił. - Mam nadzieję, że w tym tygodniu będziemy w stanie tę sprawę rozwiązać - podkreślił w transmisji na TVN24.

Reklama

- Moim celem jest to, żeby w Polsce, również w tej sprawie - i innych sprawach - zapanował spokój społeczny oparty o prawo jednakowe dla wszystkich. Chciałbym, żebyśmy mieli poczucie, że politycy, niezależnie od tego, z której są partii, jeżeli zapadnie jakiś wyrok albo dzieje się coś prawnego w ich życiu, są dokładnie tak samo traktowani, jak byłby traktowany każdy Kowalski. Prawo jest równe dla wszystkich - mówił Hołownia.

- Mandat obu panów wygasł, zostało to w jasny i czytelny sposób stwierdzone. Mamy w tej sprawie potężny galimatias prawny, jakieś huki, trzaski, błyski, dochodzące do nas z Sądu Najwyższego, to musi być rozstrzygnięte. Państwa nie stać dzisiaj na ciągnięcie tej sprawy, która zużywa nam tyle tlenu. To musi zostać przecięte i musimy jechać dalej z innymi sprawami - podkreślił marszałek Sejmu.

Hołownia rozmawiał z Dudą o "straszliwej komplikacji prawnej"

Po spotkaniu prezydent Andrzej Duda zabrał głos, odnosząc się do sytuacji związanej z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem.

- Cieszę się, że mogliśmy porozmawiać. Zdecydowałem się zaprosić pana marszałka na spotkanie z uwagi na to, że sytuacja, którą obserwujemy dziś w Sejmie i wokół Sejmu, także wokół osoby marszałka jest napięta i oddziałuje na sytuację w kraju. Postanowiłem z nim porozmawiać, bo uważam, że ta pętla, która komplikuje się coraz bardziej, powinna zostać przecięta. Sytuacja jest ustrojowo i prawnie trudna. Prawnicy mają problem z tym, by ją od strony prawnej rozeznać - mówił w oświadczeniu.

Prezydent przedstawił także historię związaną z tak zwaną aferą gruntową w 2015 roku.

Reklama

- Doprowadziło to do straszliwej komplikacji prawnej, która przeniosła się na grunt wygaśnięcia czy nie wygaśnięcia mandatów panów posłów obecnie, dlatego, że w ostatnich wyborach uzyskali po raz kolejny od wyborców mandaty poselskie, czyli wyraz zaufania i uznania ich dotychczasowej państwowej służby. Sprawa jest bardzo skomplikowana, budzi ogromne niepokoje, także i coraz większe kontrowersje prawne: co będzie, jeśli panowie posłowie nie zostaną wpuszczeni do Sejmu, na salę obrad, nie będą mogli wykonać swoich obowiązków poselskich. Postanowiłem zaprosić pana marszałka, by mu wyjaśnić, jakie jest moje stanowisko - stwierdził prezydent.

Wąsik i Kamiński z mandatami poselskimi

Dodał, że wspomniane stanowisko "jest jednoznaczne". - Prerogatywa prezydencka została skutecznie wykonana w 2015 roku, panowie, wszyscy czterej, zostali skutecznie ułaskawieni przez prezydenta RP, to zamknęło sprawę w sposób definitywny. Tym samym, nie mam żadnych wątpliwości, że panowie mają dzisiaj mandaty poselskie, które zostały im przydane przez obywateli w ostatnich wyborach, stanowią więc część organu państwa, ustawodawczego, jakim jest Sejm. I nie mam co do tego żadnych wątpliwości - podkreślił. - Zakomunikowałem to panu marszałkowi, proponując mu, żeby dla zamknięcia tej sprawy, uniknięcia niepokojów, kontrowersji, po prostu uznać dzisiaj, że to ułaskawienie z 2015 roku było i jest skuteczne - zaznaczył.

- To kwestia państwowa. Jeśli do tego dołączymy element spokoju i ładu społecznego i ustrojowego, jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zamknięcie tej sprawy, po to, by niepokoje, które w związku z tym narosły, nie rozprzestrzeniały się dalej, bo jest to sytuacja, która w inny sposób jest de facto nierozwiązywalna - stwierdził Andrzej Duda.

Zaznaczył, że z marszałkiem Szymonem Hołownią nie doszli tym razem do porozumienia.

O co chodzi w sprawie?

Były szef CBA i były minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński oraz jego były zastępca Maciej Wąsik zostali skazani 20 grudnia prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia w związku z tak zwaną aferą gruntową. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia wydał postanowienia w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatów poselskich Kamińskiego i Wąsika.

W środę do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN wpłynęły przekazane przez marszałka Sejmu Szymona Hołownię odwołania Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego od decyzji marszałka o wygaszeniu im mandatów. W czwartek przed południem w sprawie odwołania Wąsika w Izbie Pracy SN podjęte zostało postanowienie o przekazaniu tej sprawy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Następnie - w czwartek wczesnym popołudniem - poinformowano, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN uchyliła postanowienie marszałka Sejmu o wygaszeniu mandatu posła Macieja Wąsika. W piątek z kolei poinformowano, że ta sama izba uchyliła postanowienie marszałka Sejmu w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu posła Mariusza Kamińskiego.

Prezydent Andrzej Duda w piśmie do marszałka Sejmu wskazywał wcześniej, że na skutek zastosowania w 2015 roku prawa łaski wobec Kamińskiego i Wąsika, którzy byli wówczas skazani nieprawomocnie przez sąd pierwszej instancji, nie zachodzą przesłanki do stwierdzenia wygaśnięcia ich mandatów.

Dodajmy, że I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska wydała oświadczenie w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Odniosła się w nim do porozumienia między marszałkiem Sejmu i prezesem Izby Pracy SN. O oświadczeniu informowaliśmy tutaj.