Podczas czwartkowego oświadczenia prezydent Andrzej Duda poinformował, że zwołuje Radę Gabinetową na 13 lutego.

Reklama

Będziemy mogli usiąść z przedstawicielami rządu i spokojnie przedyskutować kwestie tego, jak rząd postrzega te inwestycje, jak rząd zamierza dalej realizować te inwestycje, jakie w tym zakresie zostały już podjęte działania, jakich działań możemy spodziewać się w przyszłości - mówił prezydent.

Prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla w rozmowie z Dziennik.pl, że źródeł zwołania Rady Gabinetowej przez Andrzeja Dudę należy szukać po stronie ośrodka prezydenckiego i jego politycznego funkcjonowania. Ekspert wskazuje przy tym trzy ważne aspekty.

Prezydent zwołał Radę Gabinetową. "Wypracowuje polityczną przyszłość"

Po pierwsze prezydent Andrzej Duda jest już prezydentem zmierzchającym. Trudno jest mu się utrzymać w epicentrum wydarzeń politycznych. W ten sposób wypracowuje także swoją polityczną przyszłość. Każdy instrument, który pozwoli być obecnym w dyskursie, jest dla ośrodka prezydenckiego na wagę złota - słyszymy.

Następnie politolog przypomina, że prezydent w swoim orędziu powyborczym zgłosił akces do grona tych, którzy będą uczestniczyć w rywalizacji na zwiększenie wpływów na prawicy. Musi więc demonstrować wyborcom prawicy i politykom PiS-u, że ośrodek prezydencki może jeszcze czegoś dokonać w polityce. Chociaż w tym przypadku ma to walor symboliczny - mówi prof. Chwedoruk.

Po trzecie, w ostatnich tygodniach widać, że uruchomił się potężny lobbing wokół Centralnego Portu Komunikacyjnego. To ma swój kontekst biznesowy i międzynarodowy. Ośrodek prezydencki korzysta z tej fali i stara się być kimś, kto uczestniczy w dyskusji, która ma poważne konsekwencje budżetowe - zaznacza rozmówca Dziennik.pl.

Reklama

Prezydent o swojej satysfakcji. "Andrzej Duda jest w pułapce"

Głowa państwa podczas przemówienia mówiła także o swojej decyzji dot. podpisania ustawy budżetowej.

Ustawa budżetowa niedługo wejdzie w życie. Chcę wyrazić satysfakcję, że rząd będzie mógł realizować zobowiązania, które podjął, które wpisał do ustawy budżetowej - mówił Duda. Co więcej, prezydent wyraził też zadowolenie, że premier Donald Tusk mocno zaakcentował to, że stworzona została możliwość realizacji rządowych zobowiązań, w tym podwyżek.

Wcześniej komentatorzy sceny politycznej podkreślali, że zaostrza się napięcie na linii prezydent-rząd. Teraz jednak głowa państwa mówiła nawet o satysfakcji.

Andrzej Duda jest trochę w pułapce. Nie przelicytuje PiS-u i Jarosław Kaczyńskiego w intensywności bycia krytykiem rządu. Prezes PiS-u mógłby nic nie mówić, a i tak przez opinię publiczną uważany byłby jako najważniejszy antagonista Donalda Tuska i Rady Ministrów - ocenia politolog.

Jak dodaje prof. Chwedoruk, prezydent nie może się udać także w drugą stronę, bo nie ma przestrzeni między PiS-em a PO. Każdy, kto w nią wchodzi, znika z polskiej polityki. Nie ma po prostu takich wyborców - podkreśla.

Prezydent nie ma przed sobą alternatywy?

Rozmówca Dziennik.pl dodaje, że ośrodek prezydencki nie ma przed sobą alternatywy: czy krytykować rząd, czy pokazywać ostentacyjnie chęć współpracy. Zaznacza przy tym, że to nie prezydent nadaje tempo wydarzeniom politycznym, tylko próbuje nadążyć za nimi.

To wewnątrz koalicji i na osi koalicja-PiS będą się rozgrywać najważniejsze rzeczy. Andrzej Duda, z takimi możliwościami, jakim daje mu Konstytucja i z jego ograniczoną pozycją na prawicy oraz z popularnością, która dotyczy głównie wyborców prawicy, wiele więcej nie może - wyjaśnia.

W opinii politologa w tym przypadku trudno uznać też powołanie Rady Gabinetowej jako rutynowe działanie. Jak słyszymy, opcja pojawiła się nagle pod wpływem innych wydarzeń.

Kontakt do autora artykułu: sylwia.baginska@infor.pl