Porozumienie udało się osiągnąć na spotkaniu marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z liderami klubów parlamentarnych. I to mimo zapowiedzi PiS, że zgodzi się jedynie na wersję uchwały, w której Zbrodnia Katyńska określona zostanie jako ludobójstwo.

Projekt zaakceptowany przez wszystkie partie w Sejmie mówi, że Katyń to zbrodnia wojenna, która "ma znamiona ludobójstwa". Dokument ma też potępiać fałszowanie historii. "Sejm zaapeluje o pojednanie polsko-rosyjskie przez poszanowanie prawdy. Nie wolno prawdy przemilczać ani nią manipulować" - mówił po spotkaniu z szefami klubów marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

>>> Przeczytaj, jakiej uchwały chcą Polacy

Kompromisowa uchała ma zostać przyjęta przez aklamację 23 września.

Mocny warunek wcześniej stawiało Prawo i Sprawiedliwość. Jarosław Kaczyński zapowiadał, że nie poprze uchwały, w której nie padnie słowo "ludobójstwo".

"Albo jest ludobójstwo, albo go nie ma. Jeśli określenie zbrodnia o charakterze ludobójstwa oznacza po prostu ludobójstwo, to po co ten dodatek <o charakterze>" - tłumaczył szef PiS. "Natomiast, jeśli to oznacza coś innego, to znaczy, że rezygnujemy z czegoś, z czego nikt (...) rezygnować nie chce" - mówił Kaczyński.

Zamieszanie wokół uchwały wywołała wypowiedź wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego, który stwierdził, że zbrodnia w Katyniu nie była ludobójstwem. Oliwy do ognia dolało dodatkowo to, że to właśnie Niesiołowski został wyznaczony na mediatora w sprawie wspólnej wersji uchwały.

>>> Niesiołowski: Katyń nie był ludobójstwem