Dziennik Gazeta Prawana logo

Donald Tusk chciał pokazać, że jest z niego "swój chłop", ale nie wyszło. Premier zaliczył wpadkę

25 marca 2025, 09:28
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Donald Tusk chciał pokazać, że jest swój chłop, ale mu nie wyszło Premier zaliczył wpadkę
Donald Tusk chciał pokazać, że jest swój chłop, ale mu nie wyszło. Premier zaliczył wpadkę/PAP
Donald Tusk znany jest ze swojej miłości do piłki nożnej. Premier polskiego rządu w poniedziałkowy wieczór wybrał się na PGE Narodowy w Warszawie, by dopingować biało-czerwonych w pojedynku z Maltą. Szef Rady Ministrów chciał pokazać, że jest z niego "swój chłop" i mecze ogląda w towarzystwie "zwykłych" kibiców. To nie do końca mu wyszło i jak zauważyli internauci zaliczył wpadkę.

Tusk z trybun PGE Narodowego dopingował Polaków

Premier Tusk na co dzień trzyma kciuki za piłkarzy Lechii Gdańsk, ale nie jest tylko kibicem w kapciach. Sam też często zakłada korki i "harata w gałę". W poniedziałkowy wieczór wcielił się jednak wyłącznie w rolę sympatyka reprezentacji kraju.

Szef polskiego rządu wybrał się na stadion PGE Narodowy w Warszawie, by na żywo z trybun "podziwiać" grę podopiecznych Michała Probierza w eliminacyjnym meczu do mistrzostw świata 2026. Rywalem naszych orłów była Malta. Po dwóch golach Karola Świderskiego biało-czerwoni wygrali 2:0.

Premier po meczu z Maltą opublikował selfie

Tusk w mediach społecznościowych opublikował selfie z trybun i ocenił, że spotkanie nie stało na najwyższym poziomie. Premier cieszył się ze zwycięstwa oraz tego, że pojedynek Polski z Maltą oglądał siedząc wśród "zwykłych" kibiców". Mecz średni, wynik lepszy, a ja incognito wśród zwykłych kibiców i to jest najfajniejsze - napisał szef rządu.

Tusk pośród zwykłych kibiców, czy jednak w sektorze VIP?

Z tym ostatnim to chyba nie do końca prawda. Jak zauważyli internauci miejsca nad Tuskiem zajmowali m.in. dyrektor sportowy Motoru Lublin, Paweł Golański i trener tego zespołu Mateusz Stolarski. Na nadgarstku tego pierwszego widać błękitną opaskę, która może sugerować, że miejsca, na których siedzieli przedstawiciele klubu z Ekstraklasy znajdowały się w sektorze dla gości zaproszonych przez PZPN. Jeśli faktycznie tak było, to słowa premiera Tuska mijają się z prawdą i tym samym zaliczył on wpadkę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj