Ale nie tylko Zbigniew Chlebowski korzystał z pieniędzy pochodzących od biznesmenów zajmujących się automatami do gry. Inny bizmesmen, którego nazwisko stało się głośne po wybuchu afery hazardowej, - pisze "Gazeta Wyborcza".
"Pieniądze na nasz fundusz wpływają na centralne konto, ale można wpłacić je dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w tym przypadku" - wyjaśnia gazecie skarbnik PO Andrzej Wyrobiec.
5 września 2005 roku .
Ponad rok później fundusz wyborczy partii zasilił także Ryszard Sobiesiak. Podczas trwającej wówczas kampanii samorządowej wpłacił 10 tysięcy złotych na rzecz Jarosława Charłampowicza startującego do sejmiku województwa dolnośląskiego. . W 1997 roku został jego asystentem w Sejmie, teraz prowadzi jego biuro. Jest także pracownikiem etatowym krajowego biura partii - pisze "Gazeta Wyborcza".
Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek byliby nieznanymi szerzej biznesmenami, gdyby nie wybuch afery hazardowej. Sobiesiak i Kosek mają wspólną firmę zajmującą się automatami do gry o niskich wygranych. . Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10-procentowych dopłatach od wygranych na rozwój sportu.
Ówczesny szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski obiecywał im korzystne załatwienie sprawy. Po wybuchu afery Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował ani jego kampanii, ani PO.