Zgodnie z zasadami użycia siły przyjętymi w 1952 roku, "zaatakowane siły muszą natychmiast podjąć walkę bez rozkazu, nawet jeżeli ich dowódcy nie zostali poinformowani, że kraj znalazł się w stanie wojny" - przekazał resort obrony w odpowiedzi na pytanie dziennika "Berlingske".

Sprzeczne doniesienia z USA

W środę szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot poinformował o rozmowie z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio, który wykluczył amerykańską inwazję na Grenlandię. Jak zauważył amerykański "Wall Street Journal", wypowiedź szefa dyplomacji USA stoi w sprzeczności ze słowami rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt, która na pytanie o amerykańskie zamiary wobec Grenlandii odparła, że działania militarne są zawsze jedną z dostępnych opcji.

Reklama

Ostrzeżenie przed precedensem

Reklama

Wysoki rangą europejski dyplomata powiedział dziennikowi "Washington Post", że w ostatnich dniach nastąpiła wyraźna zmiana tonu w tej sprawie. Były premier Francji Dominique de Villepin, ostrzegł, że jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście dokonają inwazji na Grenlandię, to staną się "wrogiem" europejskich państw członkowskich NATO. Europa w żadnym wypadku nie powinna godzić się na jakiekolwiek naruszenie europejskiej suwerenności – powiedział Villepin w wywiadzie dla Bloomberg TV, podkreślając, że atak jednego członka NATO na drugiego byłby "bezprecedensowy".

Plany Trumpa wobec Grenlandii

Grenlandia, największa niebędąca kontynentem wyspa na Ziemi, jest autonomicznym terytorium Danii. Strategicznie położona wyspa, zamieszkana przez ok. 57 tys. osób, ma potężne bogactwa naturalne. Prezydent USA Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji w styczniu 2025 r. wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Wrócił do tej retoryki po tym, gdy w sobotę wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej przywódcę Nicolasa Maduro.

Ekspert: Trudno być po stronie USA

Trudno jest stać po stronie Stanów Zjednoczonych w tego rodzaju dążeniach – mówił w Radiu Katowice politolog prof. Tomasz Kubin z Uniwersytetu Śląskiego, komentując plany USA dotyczące potencjalnego przejęcia kontroli nad Grenlandią.

Prof. Kubin przypomniał, że Grenlandia jest autonomicznym terytorium Danii, a Dania jest od założenia członkiem Traktatu Północnoatlantyckiego.

Te względy bezpieczeństwa są mało przekonujące. Stany Zjednoczone mają bazę na Grenlandii. Pewnie mogłyby mieć więcej żołnierzy i baz, gdyby dogadano się z Danią i społecznością grenlandzką – ocenił ekspert ds. międzynarodowych w rozmowie z Pawłem Nadrowskim.

Zdaniem prof. Kubina, zapowiedzi przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone osłabiają pozycję państw Zachodu. Takie zapowiedzi, że Grenlandia ma być amerykańska i jest potrzebna, osłabiają Zachód w obliczu wyzwań, które są przed nami. Mam na myśli Rosję czy Chiny – ocenił gość Radia Katowice. Pekin i Moskwa, mówiąc najogólniej, nie martwią się takimi zapowiedziami Amerykanów – dodał.

Politolog przyznał, że można wyobrazić sobie scenariusz, w którym Grenlandia zostałaby przejęta przez USA. Nie chciałbym podpowiadać Stanom Zjednoczonym, ale gdyby doszło do referendum niepodległościowego na Grenlandii, to Grenlandia stałaby się niepodległym państwem. Później Grenlandia należy do Grenlandczyków i mogą zdecydować, czy chcieliby się przyłączyć do USA. Biorąc pod uwagę olbrzymią powierzchnię tego terytorium i bardzo niewielką populację, Stany Zjednoczone, mówiąc kolokwialnie, są w stanie kupić Grenlandię od Grenlandczyków – ocenił ekspert.