Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Grecja oszukiwała Unię

15 lutego 2010, 21:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Są kłamstwa, wielkie kłamstwa i greckie statystyki - mówi popularne unijne przysłowie. Dziś nareszcie wiemy, w jaki sposób Ateny w ciągu ostatniej dekady mogły niepostrzeżenie i konsekwentnie podkręcać swoje dane gospodarcze, co zaowocowało największym kryzysem wiarygodności w historii euro.

Winę za greckie kłopoty ponoszą ateńscy politycy i amerykańskie banki z Wall Street - wynika z publikowanych w ostatnich dniach niezależnie od siebie ustaleń niemieckiego Spiegla i amerykańskiego New York Timesa. Według opisanego przez nich mechanizmu przyparci do muru przez Brukselę greccy decydenci chcieli sprostać unijnym kryteriom spójności i skorzystali z niemoralnej propozycji złożonej im przez bankowych gigantów takich jak Goldman Sachs i JP Morgan Chase. Przy pomocy finansowego triku sprawili, że ich długi na pewien czas wyparowywały ze statystyk. Według NYT proceder trwał od 2001 do 2009 r., gdy nowy socjalistyczny rząd Jeoriosa Papandreu postanowił zerwać współpracę i ujawnić prawdziwe dane, co zapoczątkowało obecny kryzys. Amerykańscy bankowcy mieli do tamtej pory zarobić na interesach z Atenami ok. 300 mln dol.

Kluczem do transakcji były skomplikowane transakcje finansowe tzw. swaps polegające na sprytnym wymienianiu za pośrednictwem banku realnych pieniędzy na inne waluty po bardzo korzystnym dla klienta kursie. W ten sposób grecki rząd wpłacał do banku 10 mld euro, a otrzymywał 11. Oczywiście nie za darmo. Za spłatę miały służyć przyszłe zyski greckiego państwa (tzw. derywaty), np. dochody z obsługi lotniska międzynarodowego w Atenach czy greckiego totalizatora sportowego. Haczyk polegał na tym, że o te braki w przyszłych budżetach miały się już troszczyć następne rządy. Według informacji New York Timesa grecki rząd nadawał problematycznym transakcjom kryptonimy zaczerpnięte wprost z greckiej mitologii. Jedna z nich nosiła np. nazwę "Eol", od syna króla mórz Posejdona. Inną ochrzczono "Ariadna", nawiązując do słynnego mitu o Minotaurze.

W świecie transakcje typu swaps z udziałem derywatów są powszechnie stosowane. Formalnie nie ma w nich nic nielegalnego. "Problematyczne jest jednak to, że Grecy i Goldman Sachs trzymali je w tajemnicy. Oczywiście amerykański komercyjny bank nie ma obowiązku tłumaczenia się ze swojej działalności przed Eurostatem, dlatego wina leży po stronie Greków, którzy uprawiali prawdziwą kreatywną księgowość" - mówi nam Zsolt Darvas z brukselskiego Instytutu Breugela.

czytaj dalej

Grecy nie są pierwszym przykładem państwa UE, które skorzystało z kontrowersyjnych form zarządzania swoim zadłużeniem w celu sprostania unijnym kryteriom spójności. Po podobne rozwiązania sięgali na swojej drodze do euro Włosi. "W przypadku Grecji problemem jest jednak niespotykana dotąd skala zjawiska" - mowi nam główny ekonomista Center for European Report Simon Tilford. To właśnie spowodowało, że grecki deficyt budżetowy po zeszłorocznej zmianie rządu w Atenach wzrósł w ciągu jednej nocy z 3 do 12,7 proc PKB. I od tamtej pory cała finansowa Europa zastanawia się, jak poradzić sobie z tym problemem, zanim pociągnie za sobą wiarygodność wspólnej waluty euro.

p


: Jestem wściekły z tego powodu. 10 lat temu wydałem książkę, w której dokładnie opisałem mechanizm fałszowania statystyk przy pomocy takich nowoczesnych i skomplikowanych instrumentów finansowych jak np. derywaty (czyli zaciąganie zobowiązań pod przyszłe zyski - red.). Nie oskarżałem w niej Greków ani nikogo innego. Chodziło mi raczej o naszkicowanie zagrożenia, które wisi nad strefą euro. Niestety przez całą dekadę nikt: ani media, ani politycy, ani organizacje pozarządowe nie podniosły tej sprawy.


W czasie finansowego boomu na Wall Street derywaty wydawały się genialnym pomysłem najbardziej nowocześnie myślących bankowców. Dopiero gdy nadszedł kryzys i zmieniło się nastawienie do tego, co dzieje się na rynkach finansowych, opinia publiczna spojrzała na takie narzędzia chłodniejszym okiem. Bo w sumie nie są one ani dobre, ani złe. Rozsądnie używane pomagają w zarządzaniu długiem publicznym, który jest nieodłączną częścią gospodarek kapitalistycznych. Problem zaczyna się, gdy jakiś rząd zaczyna je traktować jako bezzwrotne pożyczki.


Można próbować. Po pierwsze: wszystkie transakcje pod przyszłe zyski muszą być zaksięgowane jako realny wydatek już w momencie jej zawarcia, a nie dopiero gdy jest realizowana, czyli za kilka lat. Wtedy wszyscy mają wgląd w prawdziwą sytuację finansową. Po drugie: potrzebna jest lepsza kontrola. Od lat przekonuję do tego, by w Brukseli powstał specjalny lotny zespół ekspertów ds. kontroli finansowej, który na wyrywki kontrolowałby finanse krajów UE.


Powiem brutalnie. Jeśli jakiś rząd suwerennego państwa, chce oszukiwać, to... będzie to robił. Ma niezbędne środki i trudno go ukarać. Aby mu przeszkodzić, trzeba sprawić, by oszukiwanie stało się dla niego jak najbardziej uciążliwe.

Gustavo Piga, ekonomista z rzymskiego uniwersytetu Tor Vergata, jeden z najlepszych w Europie ekspertów w dziedzinie derywatów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj