Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję, w której wyraził ubolewanie nad niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". Przyjęta rezolucja dotyczy procesu akcesyjnego Ukrainy. W toku prac nad nią przyjęto poprawkę w sprawie UPA zaproponowaną przez Europejską Partię Ludową (EPL), do której należą KO i PSL.
Polska - jako członek Unii Europejskiej - "ma wpływy"
O ocenę rezolucji zapytani zostali w środę na konferencji po powrocie za szczytu NATO w Ankarze wicepremierzy: Sikorski oraz Kosiniak-Kamysz. Szef MON podkreślił, że jest to wyraz jasnego stanowiska wszystkich w Europie, że trzeba spełniać określone wartości, żeby być w rodzinie Unii Europejskiej. Nie da się do niej wejść na skróty, nie da się wejść do Unii Europejskiej, pomijając zasady, na których Unia jest zbudowana - na prawdzie historycznej, na szacunku dla przyjaciół, z którymi się tworzy, na budowie dobrej, sąsiedzkiej przyszłości. Te wszystkie warunki muszą być spełnione. Dzisiejsza rezolucja to podkreśla - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Sikorski wyraził z kolei nadzieję, że przyjęta poprawka do rezolucji pokazuje stronie ukraińskiej to, że Polska - jako członek Unii Europejskiej - ma wpływy i że "Parlament Europejski wymaga, aby wartości europejskie, a więc poszanowanie dla prawdy historycznej i pamięci ofiar ekstremizmów - to jest jeden z tych warunków, które trzeba spełnić, aby wejść do naszej rodziny".
Napięcia w relacjach polsko-ukraińskich
W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne. Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" (Ukraińskiej Powstańczej Armii) Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wyjaśnił, że uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
Orderu Orła Białego zrzekli się także byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko, a inne polskie odznaczenia państwowe zwrócili: szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha, Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że zwróci przyznany mu w 2022 r. ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego. Zwrot przyznanych im ukraińskich odznaczeń zapowiedzieli też inni politycy PiS: były szef MON Mariusz Błaszczak, były szef MSZ Zbigniew Rau, europoseł Adam Bielan i poseł Marek Kuchciński.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło według badaczy ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.