Dziennik.pl logo

Ekspert ostrzega: Brak reakcji USA na państwowy terroryzm Putina, to zaproszenie do wojny

Donald Trump i Pete Hegseth
Donald Trump i Pete Hegseth/EPA/PAP
Publicysta "Washington Post" i ekspert Rady Stosunków Zagranicznych Max Boot ostro krytykuje brak zdecydowanej reakcji Stanów Zjednoczonych na państwowy terroryzm i akty sabotażu Władimira Putina. Autor ostrzega, że bierność Waszyngtonu oraz sprzeczne sygnały wysyłane przez administrację Donalda Trumpa stanowią ciche zaproszenie do eskalacji konfliktu. Jeśli Zachód nie zmieni kursu, rosyjska agresja może rozszerzyć się na kraje bałtyckie i doprowadzić do bezpośredniej wojny z NATO.

Władimir Putin bezkarnie prowadzi kampanię terroru, ponieważ nie spotyka go żaden proporcjonalny opór ze strony Zachodu. Takie wnioski płyną z analizy Maxa Boota, opublikowanej na łamach "Washington Post". Rosyjski dyktator otrzymuje potężne wsparcie od Chin, Korei Północnej i Iranu, a państwa zachodnie nazywa publicznie "rekinami imperializmu", grożąc im, że "dostaną w zęby", jeśli spróbują zmienić globalny układ sił.

Ekspert podkreśla, że działania Moskwy w Europie wykraczają daleko poza zwykłą wojnę hybrydową. Zamiast określenia "szara strefa", Boot proponuje nazywać je po imieniu: sponsorowanym przez państwo terroryzmem.

Ekspert wskazuje na bierność Waszyngtonu i nieskuteczną dyplomację

Amerykańska administracja unika twardych deklaracji, co jedynie rozzuchwala Kreml. Ambasador USA przy NATO Matthew G. Whitaker co prawda wyraził solidarność z Niemcami po próbach wywołania chaosu, jednak całkowicie przemilczał sprawcę tych ataków. Z kolei sam Donald Trump zachowuje całkowite milczenie i wysyła na Kreml dwuznaczne sygnały.

Dyplomatyczne wysiłki Waszyngtonu zawodzą na całej linii. Misja szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie, która miała powstrzymać Rosję przed eskalacją, nie przyniosła żadnych skutków. Sytuację pogarszają wysłannicy prezydenta USA, Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy przeprowadzili z Władimirem Putinem wyjątkowo "przyjacielskie spotkanie".

Groźba wojny z NATO na pełną skalę

Działania Europy pozostają zbyt słabe, by powstrzymać rosyjską agresję. Decyzja Berlina o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Bonn oraz ośrodka kulturalnego po incydencie z dronem w Lipsku to dobry krok w kierunku nazywania spraw po imieniu, ale Kreml lekceważy takie gesty.

Eksperci biją na alarm. W ślad za Bootem idzie publicysta "Foreign Policy" David Ignatius, który wskazuje, że Stany Zjednoczone nie robią nic, by powstrzymać rosyjskie ataki hybrydowe na kraje Sojuszu. Max Boot ostrzega, że jeśli Zachód utrzyma obecną, letnią postawę, Rosja wkrótce rozszerzy swoją agresję – na przykład na kraje bałtyckie – co nieuchronnie doprowadzi do otwartej wojny z NATO.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
oprac. Olga Skórko

Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEkspert ostrzega: Brak reakcji USA na państwowy terroryzm Putina, to zaproszenie do wojny »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj