Dziennik Gazeta Prawana logo

Prywatna wojna Pentagonu w Afganistanie

15 marca 2010, 18:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Urzędnik Pentagonu zorganizował w Afganistanie własną siatkę wywiadowczą opartą na pracownikach prywatnych firm wojskowych. Jego program złamał amerykańskie prawo zakazujące zatrudniania najemników w charakterze agentów wywiadu. Nie wiadomo, kto nadzorował działania siatki i z czego była finansowana.

Wiadomo, że najemnicy pochodzili z prywatnych firm wojskowych pracujących pod Hindukuszem Zadaniem podnajętych przez Michaela D. Furlonga - jednego z urzędników Pentagonu, byłego oficera sił lotniczych i specjalistę od wojny psychologicznej - było zbieranie informacji o lokalizacji baz bojowników i kryjówek ich najważniejszych dowódców. Dane te trafiały potem jednak do oficjalnych baz Pentagonu i CIA.

Problem w tym, że przy okazji wielokrotnie złamano prawo, m.in. zatrudniając wbrew przepisom najemników w charakterze szpiegów, wysyłając ich do Pakistanu, który kategorycznie zabrania Amerykanom samodzielnego działania na swoim terytorium, oraz finansując program pieniędzmi wyprowadzonymi z funduszu przeznaczonego oficjalnie na zbieranie generalnych informacji o społeczeństwie i plemionach Afganistanu - a nie na tropienie i eliminowanie bojowników w Afganistanie i Pakistanie.

Przedstawiciele administracji wypytywani przez dziennikarzy gazety "The New York Times", która ujawniła aferę, twierdzą, że program był tak utajniony, że nie ma o nim wzmianki w jakichkolwiek dokumentach. Nie wiadomo, kto nim zarządzał ani w jaki sposób transferowano pieniądze. Śledczy Pentagonu wpadli jednak na jego trop - w efekcie jakiś czas temu program został wstrzymany, a w sprawie Furlonga toczy się dochodzenie kryminalne.

"Tajny program zawsze musi być głęboko zakamuflowany, gorzej, jeśli nie wie o nim Kongres i jeśli prokuratorzy potwierdzą nielegalność działań jego twórców" - mówi nam James Carafano, ekspert ds. wojskowości i wywiadu z Heritage Foundation. "Wtedy odpowiedzialność polityczna spada na szefów departamentu" - dodaje.

Jego zdaniem obronną ręką z całej sytuacji wyjdą niemal wyłącznie najemnicy. Sędziowie ostatecznie rozgrzeszali wszystkich kontraktorów, jacy brali udział w szemranych przedsięwzięciach kolejnych administracji: od firmy Custer Battles, którą oskarżano o oszustwa przy realizacji kontraktu na ochronę lotniska w Bagdadzie, po kompanie CACI i Titan, których pracownicy uczestniczyli w niesławnych przesłuchaniach w więzieniu Abu Ghraib.

"Dziś już prawie każdy departament, realizując swoje zadania w Afganistanie czy Iraku, korzysta z najemników" - twierdzi Carafano. "A oni wydają się doskonale radzić sobie zarówno na polu walki, jak i na sali sądowej" - podkreśla.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj