Dziennik Gazeta Prawana logo

Kilkadziesiąt ofiar krwawych zamachów

5 kwietnia 2010, 11:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Co najmniej siedem osób, w tym czterech zamachowców, zginęło podczas ataku talibów na konsulat USA w Peszawarze w północno-zachodnim Pakistanie. Kilka godzin wcześniej, w okręgu Dolny Dir w Północno-Zachodniej Prowincji Pogranicznej, samobójca zabił 41 ludzi.

W ataku na ściśle strzeżony konsulat w Peszawarze, w którym zginęło dwóch pakistańskich ochroniarzy, brało udział 10-15 bojowników. Według relacji świadka cytowanego przez agencję Reutera, zaatakowali oni najpierw posterunek policji niedaleko konsulatu, otwierając ogień, a potem nastąpił wybuch.

Minister we władzach prowincji Bashir Ahmed Bilour powiedział, że przy ogrodzeniu u wejścia do amerykańskiej placówki jeden z bojowników zdetonował ładunek wybuchowy. Policjanci w odpowiedzi otworzyli ogień, po czym nastąpiły dalsze eksplozje. Zdaniem Biloura, zamachowcy byli "bardzo dobrze wyposażeni i mieli dużą ilość materiałów wybuchowych".

Odpowiedzialność za zamach wzięli na siebie pakistańscy talibowie związani z Al-Kaidą. "Amerykanie są naszymi wrogami. Przeprowadziliśmy atak na ich konsulat w Peszawarze, planujemy więcej takich ataków" - powiedział rzecznik talibów Azam Tariq.

Według policji, w ataku zginęło co najmniej siedem osób, w tym czterech napastników, żołnierz sił paramilitarnych, ochroniarz i cywil; trzy osoby zostały ranne. Ambasada amerykańska w Islamabadzie powiadomiła o śmierci dwóch pracujących dla niej pakistańskich ochroniarzy. Według niej, doszło do "skoordynowanego ataku" samochodów-pułapek i bojowników. Napastnicy usiłowali wkroczyć do budynku, używając granatów i oddając serię strzałów z innej broni. Według źródła w wywiadzie pakistańskim nikt z osób znajdujących się wewnątrz konsulatu nie ucierpiał. Nie podano, czy sam budynek konsulatu został uszkodzony.

To samo źródło, cytowane przez agencję Reutera, powiedziało, że akcja była "dobrze zaplanowanym atakiem samobójczym". Doszło do niego kilka godzin po ataku przeprowadzonym w Taimargarze w okręgu Dolny Dir przez zamachowca-samobójcę, podczas spotkania współrządzącej prowincją pusztuńskiej Narodowej Partii Awami (ANP). Według policji zamachowiec usiłował wejść na teren spotkania, jednak został zatrzymany przy wejściu i zdetonował ładunki. Łącznie zginęło 41 osób, a ponad 80 zostało rannych.

"Takie zamachy pokazują barbarzyńskie zachowanie bojowników. Oni nie są ludźmi" - powiedział przedstawiciel ANP, Malik Azmat. Oba zamachy ostro potępił Biały Dom i Unia Europejska. Rzecznik Białego Domu Robert Gibbs wyraził "wielkie zaniepokojenie" atakami w Peszawarze. Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton określiła zamachy jako "próbę podkopywania demokracji (w Pakistanie) i całego regionu".

Narodowa Partii Awami stoi na czele koalicyjnego rządu w Północno-Zachodniej Prowincji Pogranicznej. Jest świeckim nacjonalistycznym ugrupowaniem ludności pusztuńskiej, stanowiącej w tej prowincji znaczną część mieszkańców.

Dolny i Górny Dir graniczą z Afganistanem i doliną Swat, która w zeszłym roku była celem zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej. Operacja zakończyła się wyeliminowaniem stamtąd bojowników.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj