Ani prośby, ani groźby nie przynoszą skutków. Iraccy terroryści wciąż atakują, co chcą, kiedy chcą i kogo chcą. Iracki premier wpadł więc na pionierski sposób walki z islamskimi bojownikami. Założył sobie skrzynkę e-mailową, aby kontaktować się z nimi mailem. Wtedy z całą pewnością zamachów będzie mniej, bo jak taki uzbrojony po zęby terrorysta wyleje swoje żale w liście do premiera, to przejdzie mu ochota na podrzynanie gardeł zakładników.
Niestety, dziwaczny pomysł premiera kompletnie się nie sprawdza. Wczoraj na skrzynkę szefa rządu dotarły tylko dwa maile. W dodatku nie od terrorystów.
Na szczęście, w Iraku wciąż działają tradycyjne metody kontaktu. Wczoraj jedenaście ugupowań partyzanckich przekazało przez pośredników chęć zaprzestania ataków, jeśli Amerykanie ogłoszą plan wycofania wojsk z Iraku.
Na szczęście, w Iraku wciąż działają tradycyjne metody kontaktu. Wczoraj jedenaście ugupowań partyzanckich przekazało przez pośredników chęć zaprzestania ataków, jeśli Amerykanie ogłoszą plan wycofania wojsk z Iraku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|