Pisk hamulców, łoskot miażdżonej blachy i wycie alarmów zerwały z łóżek mieszkańców brytyjskiego Stockport. Z przerażeniem patrzyli, jak rozpędzony autobus miażdży ich samochody. Pojazd zatrzymał się na murze. Zza kierownicy wybiegła roześmiana nastolatka i jej kumple, którzy po chwili zniknęli we mgle.
"To wyglądało jak Irak czy Afganistan, a nie nasze spokojne miasteczko" - denerwował się Malcolm Flinders, jeden z mieszkańców.
Rozbite samochody to nie jedyne szkody. Na trasie autobusu leżały sygnalizatory i barierki. Na szczęście młodociani rajdowcy działali w nocy. Nie było dużego ruchu i przechodniów. Nikt nie zginął ani nie został ranny.
Policjanci od razu ruszyli w pogoń za grupą szczeniaków, która - jak się okazało - ukradła pojazd z zajezdni. Szesnastolatka, która kierowała autobusem, już została zatrzymana. Trwają poszukiwania jej kumpli.
Rozbite samochody to nie jedyne szkody. Na trasie autobusu leżały sygnalizatory i barierki. Na szczęście młodociani rajdowcy działali w nocy. Nie było dużego ruchu i przechodniów. Nikt nie zginął ani nie został ranny.
Policjanci od razu ruszyli w pogoń za grupą szczeniaków, która - jak się okazało - ukradła pojazd z zajezdni. Szesnastolatka, która kierowała autobusem, już została zatrzymana. Trwają poszukiwania jej kumpli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|