To była jedna z największych w historii akcji schwytania palestyńskich działaczy. Poza członkami Hamasu do więzienia trafili bojownicy Tanzimu, powiązanego z partią Fatah oraz Islamskiego Dżihadu. Żydzi chcą ich zmusić do ujawnienia, gdzie jest porwany żołnierz. "Nic im nie powiedzą. To jest szantaż" - grzmią wściekli Palestyńczycy.
Nad ranem żołnierze znaleźli ciało żydowskiego osadnika, porwanego w weekend przez islamskich ekstremistów. A terroryści ogłosili, że złapali jeszcze dwóch żołnierzy. Ich również chcą wymienić na Palestyńczyków przetrzymywanych w żydowskich więzieniach.
O tym izraelski rząd nie chce nawet słyszeć. Kolumny czołgów zajmują więc kolejne miasta. Tłumy cywilów uciekają przed nimi w panice i popłochu. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahumd Abbas zaapelował do Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i ONZ o pomoc. Organizacje zlekceważyły dramatyczny apel. Amerykanie odpowiedzieli jedynie, że Izrael ma prawo do interwencji.
Izraelscy żołnierze zatrzymali nad ranem kilkudziesięciu prominentnych działaczy organizacji palestyńskich i członków rządu. Mają stanąć przed sądem za nielegalną działalność zbrojną. Odnaleźli także ciało młodego Żyda uprowadzonego i zamordowanego przez Palestyńczyków. Wciąż jednak nie trafili na ślad 19-letniego kaprala Gilada Szalita, którego porwanie było pretekstem do izraelskiej inwazji na Strefę Gazy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama