Misja al-Manar jest niewątpliwie propagandowa. Cały czas antenowy poświęcony jest na: relacje z miejsc, gdzie spadły izraelskie rakiety, relacje na żywo z walk frontowych, zdjęcia porzuconego przez wojska izraelskie sprzętu, jak i tajne akcje na tyłach wroga. Stacja oskarżana jest przy tym o rekrutację nowych terrorystów Hezbollahu.
Stany Zjednoczone oficjalnie uznały al-Manar za organizację terrorystyczną i nakazały jej zwalczanie. Unia Europejska, by ograniczyć zasięg stacji, zdjęła jej sygnał z unijnych satelitów telekomunikacyjnych. Partyzancka stacja nie poddaje się i obiecuje trwać na antenie za wszelką cenę. Widownię ma przy tym zapewnioną.
I na razie, mimo zniszczenia głównej wieży z nadajnikami, daje sobie doskonale radę. Przełączenie się na rezerwowe anteny zajęło technikom zaledwie dwie minuty. I tak arabska publiczność dalej ogląda programy, z których dowiaduje się, że Izrael to zło wcielone, a żołnierze walczący z Hezbollahem to dzieci szatana.
Izraelskie rakiety zamieniły siedzibę libańskiej telewizji al-Manar w kupę gruzu, ale stacja przerwała nadawanie jedynie na dwie minuty. Nazywana oficjalną stacją telewizyjną Hezbollahu, od początku wojny z Izraelem nadaje codzienny program z linii frontu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama