Administracja USA, ponaglana przez władze Izraela, przyśpieszyła znacznie zaplanowaną dostawę inteligentnych bomb. Eksperci wojskowi twierdzą, że nie jest to kwestia odnawiania zapasów. Chodzi o to, że Izrael ma w planach zniszczenie dużej liczby silnie chronionych budynków i bunkrów, a te pociski służą właśnie do niszczenia takich celów. Chodzi m.in. o setkę ważących ponad 2 tony bomb GBU-28. Podobnymi wojsko amerykańskie niszczyło górskie kryjówki Talibów w Afganistanie.
Tylko jednej nocy izraelskie lotnictwo zrzuciło na prawdopodobną siedzibę Hezbollahu w Bejrucie 23 tony ładunków wybuchowych. "Dotychczasowe bombardowanie zmniejszyło potencjał terrorystów mniej więcej o połowę" twierdzą izraelscy wojskowi "Nie dajemy sobie żadnych ograniczeń czasowych, skończymy naloty dopiero gdy w pełni osiągniemy nasz cel".
Równolegle z lotnictwem, siły lądowe wzmacniają swoje szeregi nad granicą izraelsko-libańską. Kilka tysięcy rezerwistów powołanych w ostatnich dniach do służby w długich kolumnach pancernych prze na północ kraju. Świadomi rosnącego zagrożenia inwazji, mieszkańcy przygranicznych wiosek uciekają wgłąb Libanu
Nad całym południem kraju samoloty rozrzucają ulotki ostrzegające przed atakiem i nakazujące szybką ewakuację. "Ludzkie życie to wartość najwyższa ale trwa wojna" głównodowodzący wojskami Izraela w Libanie godzi się z ryzykiem śmierci wielu niewinnych ludzi. "Wojna zabiera życie, ale chciałbym by nikt nie liczył zmarłych aż walka się skończy."
W sumie zginęło do tej pory 330 Libańczyków oraz 34 Izraelczyków z czego połowa to cywile zabici rakietami Hezbollahu. Wedle ostatnich badań opinii publicznej, wojnę popiera 95% mieszkańców Izraela.