Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy bronią Konga przed anarchią

12 października 2007, 11:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Polscy żandarmi mogą w każdej chwili znaleźć się w środku wojny. Mają pilnować spokoju przy wyborach parlamentarnych i prezydenckich w Kongu. A rebelianci grożą, że będą mordować wszystkich Kongijczyków, którzy ośmielą się pójść do lokali wyborczych.

Jednak rebelianckie groźby nie odstraszają mieszkańców Konga. Zapowiadają, że nic nie powstrzyma ich, by wreszcie wybrać legalne władze i skończyć z koszmarem wojny domowej. Dlatego, choć grozi im śmierć, przejdą nawet kilkanaście kilometrów, by wrzucić kartkę do urny.

Ich spokoju będą pilnować międzynarodowe siły ONZ. Wśród nich będą polscy żandarmi. Żołnierze obiecują, że przypilnują wszystkich lokali wyborczych, a jeśli ktoś będzie chciał zaatakować zwykłych ludzi, to użyją broni i odpędzą bandytów.

Wojna w Kongu skończyła się trzy lata temu, jednak uzbrojone bojówki wciąż krążą po kraju, atakują wsie, ściągają haracz, mordują ludzi i walczą między sobą. Dlatego nie chcą, by wreszcie wybrano legalne, silne władze. Bo te wreszcie zmuszą bandytów do złożenia broni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj