W areszcie jest 21 osób, zatrzymanych w nocy w Londynie. To członkowie siatki terrorystycznej, którą brytyjskie służby specjalne rozpracowywały od kilku miesięcy. Według brytyjskiej policji, terroryści planujący zamachy w samolotach zamierzali posłużyć się urządzeniem zawierającym "chemikalia w stanie ciekłym". Zatrzymani w większości urodzili się w Wlk. Brytanii, choć są pochodzenia pakistańskiego.

"Tej nocy, za pełną wiedzą ministerstwa, policja przeprowadziła znaczną operację antyterrorystyczną, mającą zapobiec poważnemu zagrożeniu dla Wielkiej Brytanii i jej międzynarodowych partnerów" - tłumaczył Sekretarz Obrony John Reid.

Terroryści mieli wejść na pokład 10 maszyn, należących do trzech amerykańskich linii lotniczych. Po starcie, nad Atlantykiem, mieli zdetonować ładunki i rozerwać samoloty na kawałki. "To byłoby masowe morderstwo na niewyobrażalną skalę" - tak oceniają zagrożenie brytyjskie władze.

To największy kryzys w Zjednoczonym Królestwie od czasu zamachów bombowych w Londynie 7 lipca 2005 roku, gdy od eksplozji trzech bomb ukrytych w wagonach metra i jednej, która zniszczyła autobus, zginęły 52 osoby, a 700 zostało rannych.