"Pożary są tak niszczycielskie i tak szybko się przemieszczają, że zwierzęta nie mają szans się wydostać" - tłumaczy szef australijskich służb ochrony przyrody Pat O'Brian. "Zwierzęta giną z gorąca, zanim płomienie się do nich zbliżą" - dodaje.

W fatalnej sytuacji są kangury, których populacja z dnia na dzień dramatycznie spada. O'Brian twierdzi, że nawet jeśli część z tych zwierząt przeżyje, to i tak grozi im wyginięcie. Potrzebują bowiem dużych połaci do żerowania i zakładania siedlisk, tymczasem ziemia w Australii powoli staje się zwęgloną pustynią.

Najbardziej dramatyczny jest los tych torbaczy, które szukając schronienia instynktownie wspinają się na drzewa. Przykładowo koale i oposy wdrapują się przerażone na czubki drzew i wpadają tym samym w pułapkę - płoną żywcem.



Reklama