Takich opadów nie pamiętają tam najstarsi meteorolodzy. Rzeki wystąpiły z koryt, wdzierają się do wiosek, podmywają domy. Drogi zamieniają się w rwące strumienie. Wojsko pomaga w ewakuacji mieszkańców z zagrożonych terenów. Ale nie wszędzie da się już dotrzeć. Ci, którzy umknęli przed powodzią, trafiają do organizowanych naprędce ośrodków dla uchodźców.

Meteorolodzy nie pozostawiają nadziei - sytuacja jeszcze się pogorszy. Padać będzie przynajmniej przez kilka następnych dni. Niewykluczone, że Malezja będzie musiała prosić o pomoc międzynarodową, by opanować skutki powodzi.