Dziewczynę uratował mechanik. Przyszedł wreszcie naprawić windę i, gdy zaczął grzebać w mechanizmie, usłyszał cieniutki pisk. Otworzył drzwi i znalazł wycieńczoną dziewczynę, która nie miała już siły krzyczeć.
Okazało się, że utkwiła w kabinie trzy dni temu. Na początku krzyczała, a gdy nikt nie słyszał jej rozpaczliwych wrzasków o pomoc, opadła z sił. Siedziała nieruchomo, czekając na śmierć. Na szczęście, gdy usłyszała kogoś blisko nieczynnej kabiny, zaczęła piszczeć.
Rozwścieczony ojciec dziewczyny zamierza oskarżyć administrację budynku o narażenie jego córki na śmierć. Bo gdy wcześniej błagał, by administracja sprawdziła wszystkie zakamarki budynku, dostał po kilku godzinach odpowiedź zarządcy, że dziewczyny na pewno nie ma na terenie nieruchomości.