Życiem zapłaciły za bezmyślność dorosłych. Rodzice zostawili samochód z dziećmi na pochyłej przystani nad Dunajem, niedaleko Mohacza. Maluchy zwolniły hamulec i auto stoczyło się do wody. Pomoc przyszła za późno.
Rodzice poszli kupić bilety na prom. Zostawili w samochodzie dwójkę swoich kilkuletnich dzieci. Maluchy kręciły kierownicą, wciskały przyciski, kręciły pokrętłami, aż... zwolniły ręczny hamulec. Samochód stoczył się prosto w wartki nurt Dunaju. Zrozpaczeni rodzice wezwali pomoc, ale policyjni nurkowie nie mogli już nic zrobić.
Zatopionego auta z dziećmi szukali przez trzy godziny. Okazało się, że silny prąd przeciągnął samochód po dnie aż 60 metrów dalej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|