Gdy rosyjscy milicjanci przeszukali jednego z pasażerów pociągu z Moskwy do Barnułu na Uralu, zdębieli. Okazało się, że w walizce miał prawie milion fałszywych rubli (ok. 100 tys. zł). Wiózł je do znajomego oszusta.
W bagażu miał upakowanych setki fałszywek o nominałach 1000 rubli. W sumie uzbierało się 981 tysięcy. Przemytnik zeznał, że dostał je od kogoś w Moskwie i mia je zawieźć do kamrata po fachu na Uralu.
Milicjanci podejrzewają, że fałszywki były wydrukowane na zwykłej domowej drukarce atramentowej, tzw. plujce.
To największa partia fałszywych pieniędzy zatrzymana w Rosji w ostatnich miesiącach. Skala tego przemytu robi jeszcze większe wrażenie, jeśli zwrócić uwagę na to, że w zeszłym roku z rosyjskiego rynku wycofano 3 mln fałszywych rubli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|