Spokojny wieczór w centrum Petersburga przerwał odgłos wybuchu. Sześć osób - wśród nich dwójkę dzieci - raniła bomba ukryta w restauracji McDonald's. "To cud, że nikt nie zginął" - mówią ratownicy.
Wśród ofiar jest obcokrajowiec - Niemiec. Wybuch był na tyle silny, że uszkodził sufit lokalu. Wokół niego leżą odłamki szkła z szyb, które wybił podmuch i części systemu wentylacyjnego.
Policja nie wie jeszcze, jakiego rodzaju był ładunek wybuchowy, który eksplodował w restauracji na Newskim Prospekcie - głównym deptaku miasta. Co więcej, nie wiadomo też, kto go tam podłożył. Prawdopodobnie zostawiono go w torbie pod jednym ze stolików.
Do tej pory za podobne ataki obwiniano Czeczenów. Ale od ponad dwóch lat nie odnotowano takich zamachów poza Kaukazem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|